Kolejkowy paradoks
Dostanie się do specjalisty to dopiero połowa sukcesu. Wąskim gardłem stało się czekanie na opis badania. Może trwać nawet pół roku. W skrajnych przypadkach to sprawa życia i śmierci
– Koledzy dostają ok. 200 zł za godzinę dyżuru. Łatwo policzyć, że po trzech dyżurach, kiedy przyjdą na dzień i noc, mają ok. 14 tys. zł. Prywatne placówki płacą jeszcze więcej, więc wystarczy wziąć kilka godzin dodatkowo i pieniędzy wystarczy. Trudno się dziwić, że wielu lekarzy nie ma motywacji, by brać dodatkowe dyżury czy przychodzić codziennie do pracy – opowiada jeden z lekarzy ze Śląska. Według niego popyt na badania jest tak duży, że stawki ciągle rosną, co tylko nakręca spiralę.
Paradoks jest tym większy, że według danych Naczelnej Izby Lekarskiej liczba lekarzy ze specjalizacją w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej wzrosła w latach 2017–2021 o 14 proc. W 2021 r. było prawie 4 tys. aktywnych zawodowo lekarzy tej specjalizacji. Wybiera ją też coraz więcej studentów. A jednak problem nie znika, co zauważyła w ostatnim raporcie Najwyższa Izba Kontroli. „Pomimo wzrostu ogólnej liczby lekarzy radiologów, specjalistów tych brakowało w niemal jednej trzeciej skontrolowanych podmiotów. Szczególnie trudna sytuacja była w małych szpitalach. Na dyżurach nie było lekarzy, co wydłużało czas oczekiwania na diagnozę i było niekorzystne dla pacjenta” – czytamy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.