Lekowa ruletka przedwyborcza
Refundacja ruszyła wreszcie z miejsca, ale na darmowe terapie dla dzieci trzeba będzie jeszcze poczekać
Rząd dwukrotnie odłożył w ubiegłym tygodniu prace nad ustawą dotyczącą darmowych leków, ale za to przyjął pakiet rozwiązań dotyczących całego rynku. – To nie znaczy, że rozwiązania dotyczące darmowych leków nie zostaną wprowadzone, wręcz odwrotnie, pojawią się szybciej niż przepisy refundacyjne – mówi nam jeden z ekspertów. Podkreśla, że to, co się dzieje, jest manewrem politycznym. Jednak te polityczne ruchy są zaskakujące: to, że rząd zaakceptuje projekt o darmowych lekach, było prawie pewne, nikt za to już nie liczył na przeforsowanie ustawy refundacyjnej. Stało się odwrotnie.
Pierwsza batalia
– To dopiero pierwsza bitwa, którą się udało stoczyć – mówi nam jeden z urzędników odpowiedzialny za wprowadzanie ustawy regulującej rynek leków. Ale to i tak z perspektywy resortu zdrowia spory sukces, bo jeszcze żaden z ministrów z projektem dotyczącym tych kwestii nie zaszedł tak daleko. Teraz czeka go jednak jeszcze przeprawa w Sejmie. Jak widać z doświadczenia z pracy nad ostatnimi – bardziej flagowymi dla resortu zdrowia – projektami, które są blokowane przez własnych posłów, może okazać się to trudne. Przykładem jest oczywiście ustawa o jakości, która początkowo nie tylko nie znalazła wystarczającej liczby głosów, żeby odrzucić senackie weto, lecz także przy kolejnym podejściu, kiedy wróciła do Sejmu jako projekt poselski, ma znowu pod górkę. Już podczas I czytania nie zebrała się na komisji wystarczająca liczba posłów partii rządzącej, w efekcie przeszedł wniosek opozycji opóźniający prace nad dokumentem. Według naszych rozmówców powodem mogą być czysto ambicjonalne rozgrywki między parlamentarzystami a resortem. Wiadomo jedno: minister zdrowia nie był zadowolony.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.