Nawet Zdzisław Kręcina chciał przebiec jak najwięcej
OWDiR "Koło" otrzymał czek na 20 600 zł przekazany przez organizatorów charytatywnego meczu pomiędzy drużynami Orange i Przyjaciele a Polską Reprezentacją Dziennikarzy.
Wysokość kwoty zależała od liczby przebiegniętych kilometrów, więc nawet prezes PZPN Grzegorz Lato się starał. Drużyna Orange wygrała bez większych problemów 6:3. Jej trener Paweł Janas, tym razem spokojniejszy niż zwykle, świetnie ustawił nie tylko prezesa związku, ale też kilku jego znanych kolegów.
W drużynie Orange poza Latą wystąpili m.in. Stefan Majewski, Zdzisław Kręcina i Dickson Choto. Ten pierwszy - jak to ma w zwyczaju - grał na poważnie. Niby charytatywnie, ale tak naprawdę bezwzględnie. W obronie nie odpuszczał. Mniej zadziorny był Choto, ale i tak dziennikarze mieli problem, aby przebiec z piłką przy nodze obok piłkarza Legii.
Zawodnicy obu drużyn biegali z przymocowanym do ręki urządzeniem mierzącym kroki. Na tej podstawie po spotkaniu policzono sumę przebiegniętych kilometrów. Lato pod tym względem był w czołówce. Grał w ataku, walczył, świetnie się ustawiał, a przede wszystkim strzelił ładnego gola. Jak za dawnych lat.
Prezes PZPN przebiegł kilka kilometrów. Nawet Kręcina, który wprawdzie zaniżył nieco średnią, to i tak robił, co mógł. A przy okazji było śmiesznie. - Dalej, panowie, jeszcze tylko kilka tysięcy kroków - ponaglał zawodników komentujący spotkanie Tomasz Smokowski. Poskutkowało. W sumie gracze obu drużyn przebiegli 103 km. Nieźle, nawet jeśli weźmie się pod uwagę, że przeciętny pomocnik w Premier League przebiega prawie 11 km w meczu.
Po spotkaniu był czas na zdjęcia i autografy (nawet prezesowi PZPN się poszczęściło). Zorganizowano konkursy dla dzieci, przyszedł Święty Mikołaj. Na szczęście ani Lato, ani Kręcina brody sobie nie przyklejali.
@RY1@i02/2009/238/i02.2009.238.000.017b.001.jpg@RY2@
Niedzielny mecz charytatywny
Orange
rup
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu