Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Polacy nie byli w stanie nic zrobić, nie realizowali założeń taktycznych

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Tylko pierwszy set był wyrównany. W kolejnych Polacy wyraźnie ustępowali Włochom. W finale klubowych MŚ rozgrywanych w Dausze Skra przegrała z Trentino Volley 0:3.

- Nic nie byliśmy w stanie zrobić - powiedział Marcin Możdżonek. - Nie zrealizowaliśmy założeń taktycznych - dodał trener Jacek Nawrocki.

Turniej był okazją do debaty na temat pomysłu wprowadzenia złotej zasady. - To może być największa pomyłka w historii - mówią trenerzy. Mimo to światowa federacja upiera się przy nim i chce, by formuła zaczęła obowiązywać po 2012 roku.

Nowa formuła, zgodnie z którą w Katarze rozgrywany był Klubowy Puchar Świata, zakłada, że po odbiorze serwisu pierwszy atak można wyprowadzić tylko i wyłącznie z drugiej linii. De facto oznacza to wyłączenie z gry środkowego i rozgrywającego. Ten drugi bowiem może podać piłkę czy to na prawo, czy na lewo i o jakimkolwiek zaskoczeniu rywala nie może być mowy. - Kiedyś siatkówka była grą dla ludzi inteligentnych, a teraz? Jeśli złota zasada wejdzie w życie, to wystarczy, że masz kilku wysokich chłopaków, którzy dysponują silną zagrywką, i możesz dominować na parkiecie - mówi Leszek Urbanowicz, drugi trener w AZS UWM Olsztyn.

Siatkówka, która powstała w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, przez ostatnie kilkadziesiąt lat zmieniła się nie do poznania, wszystko dla zwiększenia atrakcyjności widowiska. Zamiast pięciu zawodników mamy sześciu, wprowadzono obowiązkowe przejścia, podwyższono siatkę, zmieniono nawet punktację. Na początku obecnego sezonu wprowadzono kolejne modyfikacje, m.in. uproszczono system zmian. Kolejnym krokiem ku lepszemu ma być złota formuła, którą bardzo intensywnie promują szejkowie. Nad Zatoką Perską zgodnie z nową zasadą gra się już od jakiegoś czasu, teraz powstał pomysł, by go eksportować także na resztę globu. - To nie tak, że kraje arabskie wymyślają sobie siatkówkę, bo stoją za nimi ogromne pieniądze - denerwuje się Ireneusz Mazur, były selekcjoner męskiej reprezentacji. - Jeden turniej to za mało, by wyciągać daleko idące wnioski, ale nowa formuła nie uczyniła gry ciekawszą czy atrakcyjniejszą dla oka. Na tym etapie jest to nieatrakcyjne widowisko, w którym nie ma zbyt wielu rozwiązań techniczno-taktycznych. Nowa formuła nie zmieniła też układu sił. Te drużyny, które dominowały w rozgrywkach według starego systemu, okazały się także najlepsze w Katarze. Na dzień dzisiejszy oceniam to jako nietrafione rozwiązanie - dodaje szkoleniowiec.

Niezadowoleni ze zmian są także sami zawodnicy. Aleksiej Wierbow, libero Zenitu Kazań, po przegranym 1:3 półfinale ze Skrą nie szczędził pomysłodawcom gorzkich słów krytyki. - Wszystko jest czytelne. Nie ma miejsca na taktyczne zagadki - mówił.

Także zawodnik Skry Michał Winiarski jest bardzo sceptyczny. - To jest kompletnie inny rodzaj siatkówki, każdy ma tutaj mniej zadań. Najwyraźniej ktoś nie miał co robić, siedział w domu i takie rzeczy wymyślił. Tą zmianą chciano wydłużyć wymianę piłek, uatrakcyjnić siatkówkę. Wydaje mi się, że będzie zupełnie odwrotnie - mówi siatkarz, który w Bełchatowie przechodzi rehabilitację po kontuzji barku.

W środowisku pojawiły się głosy, że po 2012 roku złota reguła może wejść na stałe do regulaminu gry. - Odniosłem wrażenie, że po 2012 roku ma ona obowiązywać w całej siatkówce - powiedział po spotkaniu, w którym uczestniczyli organizatorzy, gracze, trenerzy oraz sędziowie, menedżer Zenita Kazań Lenar Szamsutdinow.

- Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, federacja musiałaby to zrobić wbrew woli większości. Na razie to są tylko próby, z podjęciem jakichkolwiek decyzji trzeba jeszcze poczekać - komentuje Mazur.

Przedstawicielom FIVB (Światowa Federacja Siatkówki) jako argument za może posłużyć fakt, że drużyny z Europy i Brazylii, mimo że na co dzień nie grają według nowych zasad, nie miały problemu ze znalezieniem się na parkiecie. W półfinale na cztery zespoły aż trzy reprezentowały Stary Kontynent i stare zasady: Skra Bełchatów, włoskie Trentino, rosyjski Kazań; wyjątek stanowił tylko irański Paykan. - To będzie zły ruch, który niczego nie da - ocenia jednak Urbanowicz.

- Nie będzie to oznaczało totalnej rewolucji. Ale jeśli tak się stanie, trzeba będzie zmienić zasady szkolenia oraz selekcji zawodników - mówi Mazur. - Będzie trzeba się na poważnie wgryźć w nowe zasady, poznać ich niuanse. Szejkowie mogą sobie wymyślać jakieś tam sztuczki, ale tak naprawdę to o wyglądzie siatkówki zadecydują najlepsi, a więc szkoleniowcy z najmocniejszych lig na świecie, z włoskiej, rosyjskiej oraz polskiej, a także z Brazylii i USA - dodaje.

Podobnego zdania jest także Ljubo Travica, szkoleniowiec rzeszowskiego Asseco Resovii. - Nie widzę sensu, by wprowadzać w tej chwili zmiany w treningach. To był dopiero jeden turniej rozgrywany według nowych zasad, aby ta formuła się przyjęła, potrzeba jeszcze wielu takich imprez. A jej wdrażanie, w tej czy już innej formie, zajmie na pewno 2, 3 lata. Takich zmian na szczęście nie wprowadza się z dnia na dzień - mówi Travica.

@RY1@i02/2009/219/i02.2009.219.000.019a.001.jpg@RY2@

Bartosz Kurek stara się przebić przez blok rywali

AFP

współpraca Mateusz Dąbrowski

Marta Pytkowska

marta.pytkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.