Oszukiwanie to scheda po komunizmie
ROZMOWA
SYLWIA CZUBKOWSKA:
JACEK HOŁÓWKA*:
Niestety jest on wyniesiony z czasów komunizmu. Charakterystyczny dla PRL stosunek: jak coś jest wspólne, to znaczy, że niczyje, nadal funkcjonuje w głowach pracowników. Stąd właśnie to wynoszenie segregatorów i długopisów, a także taksówki i obiady na koszt firmy.
Zwyczaje, także te złe, trwają o wiele dłużej niż instytucje. I właśnie dlatego, choć od demokratycznych przemian minęło już dwadzieścia lat, nadal takie podejście funkcjonuje. Do tego jeszcze dochodzi przekonanie, i to przekonanie dosyć powszechne, że pracodawca to ciemiężyciel, przeciwnik. I tak jak w legendach o Robin Hoodzie czy Janosiku, okradając szefa, okradamy bogatszego, a pomagamy biedniejszym. A więc de facto robimy dobrze.
Jasne, że wiedzą. Niestety ten problem podsycają często też sami pracodawcy. Skrupulatne sprawdzanie, ile pracownik zużył długopisów, nieuzasadnione obniżki pensji czy niejasne nagradzanie wybranych pracowników powodują, że czujemy, iż pracodawca nie jest wobec nas sprawiedliwy. A w takiej sytuacji wyniesienie czegoś z pracy jest metodą zemsty. Tyle, że firma zauważa, iż ma straty, więc wprowadza jeszcze staranniejszy nadzór. I tak to koło się zamyka.
*, filozof i etyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu