Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Odważniej wychodzić z szafy

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

"Trans-akcja" podejmuje obrośnięty streotypami temat transseksualizmu. Kamera towarzyszy Annie Grodzkiej w procesie przemiany w kobietę

Wyszedł od Ani Grodzkiej, prezeski fundacji Trans-fuzja, która widziała nasz wcześniejszy film, krótkometrażowy "Coming out in Poland", nakręcony dla amerykańskiej telewizji. Zaproponowała dokumentowanie jej procesu wychodzenia z szafy: przechodzenia formalnie i nieformalnie na drugą stronę, z bycia mężczyzny do bycia kobietą. Filmowanie trwało półtora roku.

W scenie rozprawy sądowej sędzia wręcz musi mówić do Ani per pan, bo takich form wymaga kodeks prawny, choć robi to rzeczywiście niesamowite wrażenie: coś tu jest nie tak! Natomiast my nigdy nie mieliśmy żadnej chwili zwątpienia, momentu zawahania, pomyłki - poznaliśmy Anię w wersji kobiecej i dla nas tylko taka jest. Wręcz trudno było nam zaakceptować jej wygląd w tych scenach kręconych w Krynicy, kiedy Ania, jak to się śmialiśmy, przebiera się za faceta. Dla nas zawsze była i jest kobietą.

Po to się robi dokumenty, żeby przybliżać ludzi do czegoś, czego się boją, bo nie znają. W Polsce ten temat jest faktycznie nieznany, nagminnie mylone są podstawowe pojęcia, takie jak "transwestyta" i "transseksualista". Oswojenie z tematem i w jakiś sposób edukowanie społeczeństwa, co to znaczy urodzić się w niewłaściwym ciele i przechodzić ten bolesny i długotrwały proces, to był nasz cel. Mamy też nadzieję, że osoby transseksualne będą po nim odważniej wychodzić z szafy, bo wiemy od lekarzy specjalistów, z którymi rozmawialiśmy, kręcąc film, że takich osób są tysiące.

Wydaje mi się, że to jest najczęstsze uprzedzenie - ludziom się wydaje, że to kaprys.

Myślą, że to ma coś wspólnego z seksem, z fetyszystyczną chęcią uatrakcyjnienia swojego życia seksualnego. A to w ogóle nie o to chodzi - u transseksualistów seks jest tak naprawdę ostatnią z potrzeb. Już samo słowo "transseksualizm" ma w sobie ten rdzeń odpowiedzialny za tego typu skojarzenia. W Stanach mówi się o trans-gender, łącząc to z płcią, a nie seksem.

Owszem, wiele pozytywnych głosów, ale też takie, że nasz film jest zbyt optymistyczny, że w rzeczywistości nie jest tak łatwo. Mamy nadzieję, że widzowie zrozumieją, że to wynika z pogodnej osobowości Ani. Ona nie narzeka, nie opowiada o swoich cierpieniach, woli powiedzieć, że wreszcie jest szczęśliwa, że już nie musi udawać, że jest kimś innym.

Znamy wiele innych opowieści, które nie miały tak optymistycznego przebiegu. Moglibyśmy nakręcić przynajmniej dwa filmy o wielkich tragediach wynikających z transseksualizmu. Ania też ma za sobą wiele trudnych doświadczeń.

Cztery lata temu, kiedy robiliśmy zdjęcia do wersji amerykańskiej, trudno było znaleźć osoby chętne do współpracy. Środowisko było przestraszone i niechętne do pokazywania się w mediach. Od tego czasu dużo się zmieniło - ludzie, także bardzo znani, zaczęli w bardziej otwarty sposób o tym mówić, telewizje przestają się bać pokazywać gejów. Teraz mamy bardzo dużo chętnych.

@RY1@i02/2010/230/i02.2010.230.196.006b.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2010/230/i02.2010.230.196.006b.002.jpg@RY2@

@RY1@i02/2010/230/i02.2010.230.196.006b.003.jpg@RY2@

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.