Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Zwycięstwo. Gramy w półfinale

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Losy spotkania z Czechami ważyły się do ostatniej chwili. Jednak to nasi piłkarze ręczni okazali się lepsi. Po wczorajszej wygranej zapewnili sobie grę w półfinale mistrzostw Europy w Austrii. Pierwszy raz w historii

Polscy piłkarze ręczni pokonali w dramatycznym spotkaniu reprezentację Czech 35:34 i są o krok od zdobycia historycznego medalu.

To była prawdziwa wojna nerwów. Polacy, którzy tak fantastycznie zaprezentowali się w spotkaniu z Hiszpanami, w meczu z reprezentacją Czech walczyli przede wszystkim z własną niemocą i nerwami.

Na szczęście Bogdan Wenta ma w zespole Karola Bieleckiego, najskuteczniejszego zawodnika meczu, i Mariusza Jurasika.

Do spotkania z Czechami polscy szczypiorniści przystąpili wyjątkowo zmotywowani, ale i zdenerwowani. Raz - z powodu olbrzymiej stawki meczu; dwa - to była wojna o prestiż. Naprzeciwko siebie stanęli najskuteczniejszy bramkarz austriackiego Euro Sławomir Szmal, i lider tabeli strzelców Filip Jicha, który w czterech spotkaniach strzelił 40 bramek. Szybko się okazało, że to był prawdziwy chrzest bojowy przed walką o medale. Test, który Polacy zdali na ocenę dobrą.

Najmocniejszym punktem w polskim zespole był atak. Od pierwszych minut na parkiecie dominował niemalże niewidoczny w meczu z Hiszpanami Karol Bielecki, który w ciągu ośmiu minut strzelił aż cztery bramki. Polski rozgrywający do końca pierwszej połowy dorzucił jeszcze dwie.

Ze skrzydła Czechów nękał Mariusz Jurasik, a z koła Bartosz Jurecki. Rewelacyjnie jak dotąd dysponowani Bartłomiej Jaszka i Tomasz Rosiński byli praktycznie niewidoczni.

Niestety wysoka skuteczność w ataku nie przełożyła się na bezpieczne prowadzenie w meczu. Polacy, podobnie jak w spotkaniu ze Słoweńcami, zagrali wyjątkowo słabo w obronie. W efekcie zamiast trzybramkowego prowadzenia przed przerwą trzeba było się pogodzić z przegraną 18:19. - Chłopaki, ta nasza obrona jest zbyt pasywna, więcej machajcie rączkami, nie pozwalajcie się zaskoczyć - tłumaczył podczas przerwy technicznej swoim podopiecznym trener Wenta.

Polski szkoleniowiec w szatni musiał jeszcze dodać kilka mocniejszych słów, bo w drugiej połowie wyraźnie poprawiły się polskie statystyki właśnie w tym elemencie gry. Szmal, który po przerwie zastąpił Wyszomirskiego w polskiej bramce, znacznie lepiej radził sobie z rzutami Jichy, dzięki czemu można było w końcu odskoczyć rywalom przynajmniej na punkt - dwa przewagi, którą nie bez problemów udało się utrzymać do końca.

Jutro przed Polakami ostatnie spotkanie w rundzie zasadniczej przeciwko reprezentacji Francji, która wczoraj pokonała 37:28 ekipę Słowenii. Od wyniku tej konfrontacji będzie zależało, z kim Polska zagra o finał mistrzostw Europy (w I grupie na prowadzeniu jest Chorwacja przed Islandią). - Czy mamy kompleks francuski? Zawsze to oni byli górą, ale ostatnie spotkanie rozegrane podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie już zremisowaliśmy. Moim zdaniem to był przełom, znak, że jesteśmy w stanie ich pokonać - uważa Grzegorz Tkaczyk, rozgrywający polskiej kadry.

@RY1@i02/2010/018/i02.2010.018.000.020a.001.jpg@RY2@

Karol Bielecki był najskuteczniejszym zawodnikiem w polskiej drużynie. Wczoraj zdobył siedem bramek

Fot. Łukasz Grochala/Newspix.pl

: Słowenia - Francja 28:37, Niemcy - Hiszpania 20:25, Polska - Czechy 35:34. 1. Francja 7 pkt, 2. Polska 7, 3. Hiszpania 5, 4. Czechy 2. 4. Słowenia 2, 6. Niemcy 1; Rosja - Islandia 30:38, Chorwacja - Austria 26:23, Norwegia - Dania 23:24. 1. Chorwacja 7, 2. Islandia 6, 3. Dania 4, 4. Norwegia 4, 5. Austria 1, 6. Rosja 0

marta.pytkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.