Dobry czas dla piłki ręcznej
ROZMOWA
@RY1@i02/2010/014/i02.2010.014.000.020b.001.jpg@RY2@
Damian Wleklak
Fot. M. Biczyk/Newspix.pl
Tomek to niezwykle utalentowany piłkarz. Zaimponował mi. Mimo niewielkiego doświadczenia, bo jest to tak naprawdę pierwsza tak poważna impreza, w której bierze udział (Rosiński otrzymał powołanie na mistrzostwa świata w Chorwacji, ale jako rezerwowy - red.), wziął na siebie ciężar rozgrywania piłek w najtrudniejszych momentach, gdy innym nie wychodziło. To jest nie lada umiejętność.
Tomek na razie powinien skupić się na rozwoju kariery i zdobywaniu doświadczenia. A spekulacje na temat tego, czy będzie gwiazdą, czy nie, pozostawiam mediom i dziennikarzom. Dla Tomka jest obecnie najważniejsza gra w reprezentacji i wywalczenie sobie miejsca w wyjściowej siódemce.
Nie. Takie osoby, jak Tomek Rosiński, Patryk Kuchczyński czy Michał Jurecki, w kadrze albo w jej zapleczu są od jakiegoś czasu. A nam chodzi o to, by naszą dyscyplinę wypromować bardziej wśród młodzieży szkolnej. Naturalnie, to dobrze dla zespołu, że pojawiają się nowe osoby. I oby było ich coraz więcej i więcej. Ale dla nas najważniejsze jest, by zainteresować piłką ręczną całą Polskę.
To nie jest takie proste. Bogdan nie może bowiem oprzeć się wyłącznie na młodych i perspektywicznych zawodnikach. On potrzebuje przecież mocnego zespołu, by grać w Lidze Mistrzów, a tam nie zawsze jest miejsce na eksperymenty. Moim zdaniem nie jest dobrze, gdy obowiązkiem szkolenia młodzieży i wyszukiwania talentów obarcza się wyłącznie jeden zespół w ekstraklasie. Nie można bowiem dopuścić, by w polskiej lidze powtórzył się scenariusz z rozgrywek rosyjskich, gdzie dominuje jeden klub, a reszta stanowi tylko tło. Jeśli chcemy, by w Polsce pojawiało się wielu nowych zawodników, choćby tak jak to jest w siatkówce, to w ekstraklasie musi być cztery, a może i pięć równorzędnych zespołów. Ostatnie kontrakty, m.in. z PGNiG, czy sukcesy Vive w Lidze Mistrzów pokazują, że właśnie teraz jest najlepszy czas dla polskiego szczypiorniaka. Jest zainteresowanie sponsorów, telewizji i kibiców. To jest ogromna szansa dla tej dyscypliny, której nie wolno nam zaprzepaścić. W przeciwnym razie za kilka lat mogą wszyscy w Polsce o naszej dyscyplinie zapomnieć.
To były pierwsze spotkania i nie przywiązywałbym do tych wyników zbytniej uwagi. Tak naprawdę na takiej imprezie szczyt formy osiąga się po kilku spotkaniach.
Są bardzo zmotywowani i widać, że gra przynosi im mnóstwo radości. Trener Wenta przygotował chłopaków bardzo dobrze taktycznie. Jeśli ich dyspozycja będzie rosła z meczu na mecz, będzie dużo radości.
Rehabilitacja odbywa się zgodnie z planem. Najgorsze były te dni zaraz po zabiegu, gdy ból był tak wielki, że nie pomagało nawet kilka tabletek przeciwbólowych. Według wstępnych opinii lekarzy do gry wrócę dopiero za jakieś cztery, a może pięć miesięcy. Ale jeśli się da, to chciałbym wrócić znacznie wcześniej.
Na pewno jak najszybciej, jeśli tylko będę potrzebny.
, środkowy reprezentacji Polski, medalista mistrzostw świata 2007 i 2009. Z mistrzostw Europy wykluczyła go kontuzja ręki. Gra w Bundeslidze w zespole Minden
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu