Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Co dziesiąty polski bezrobotny to magister

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Ekonomiści, socjologowie, pedagodzy... 21 proc. absolwentów nie ma pracy

Wyższe wykształcenie jest coraz powszechniejsze: ma je już ponad 26 proc. aktywnych zawodowo Polaków. A zaledwie 8 lat temu dyplomem wyższej uczelni mogło się pochwalić 16 proc. rodaków.

Poprawa wykształcenia cieszy, ale niepokoi jego nierynkowa struktura, w efekcie której wiele osób z dyplomem zasila szeregi bezrobotnych. Z najnowszych danych resortu pracy wynika, że w końcu września było ich blisko 213 tys. - o ponad 22 tys. więcej niż przed rokiem.

Wśród bezrobotnych absolwentów wyższych uczelni dużo jest ekonomistów, pedagogów, specjalistów od marketingu i handlu, politologów oraz socjologów. Co ciekawe - wspomniani ekonomiści w pierwszym półroczu tego roku zajmowali wysoką, bo 14. pozycję w rankingu około 2 tys. zawodów i specjalności bezrobotnych.

Złą strukturę kształcenia potwierdzają przedstawiciele urzędów pracy. - Mamy zarejestrowanych m.in. pedagogów, ale nie ma dla nich ofert pracy, bo rynek jest nimi nasycony - mówi Hanna Subotowicz, dyrektor PUP w Gostyninie. Dodaje, że są za to oferty zatrudnienia dla inżynierów.

Choć jest na nich duże zapotrzebowanie, kształci się ich stosunkowo mało - ich studia są kosztowne i większości szkół niepublicznych to się nie opłaca. Ale nawet te uczelnie, które prowadzą techniczne kierunki kształcenia, nie w pełni wykorzystują swoje możliwości. Studia inżynierskie uchodzą za bardzo trudne i brakuje na nie chętnych.

Szwankuje też jakość kształcenia. Osoby kończące studia nie mają często umiejętności związanych z ich zawodem. - Absolwenci nie mają też praktycznego doświadczenia zawodowego, a tego już na starcie wymagają pracodawcy - ocenia Urszula Kryńska, ekonomistka w banku Millennium. To między innymi dlatego wśród absolwentów szkól wyższych w wieku do 30 lat stopa bezrobocia wynosi aż 21 proc.

Wyraźny wzrost bezrobocia wśród osób z dyplomem wyższej uczelni potwierdzają badania aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) prowadzone przez GUS. Według nich liczba takich osób była nawet większa, niż wynika to z rejestrów urzędów pracy. Wyniosła w II kwartale tego roku 247 tys. i w ciągu roku zwiększyła się o 28 tys.

Skąd ta różnica? - Nie wszyscy bezrobotni rejestrują się w urzędach pracy. Jedni są zbyt ambitni, żeby to zrobić, a inni nie robią tego, bo mają na przykład ubezpieczenie zdrowotne dzięki pracy rodziców - mówi Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP. Ale z drugiej strony do rejestracji bezrobotnych z wyższym wykształceniem zachęca to, że dzięki temu mają szansę na staż u pracodawcy finansowany przez urząd pracy. Ci, którzy mają pomysł na własny biznes, mogą uzyskać w tym urzędzie wsparcie finansowe na jego rozpoczęcie.

Perspektywy nie są dobre. - Bezrobotnych z wyższym wykształceniem będzie przybywać, ponieważ na rynek pracy wchodzić będą kolejne roczniki z wyżu demograficznego z lat osiemdziesiątych, które masowo podejmowały studia - twierdzi Sędzimir. A ofert zatrudnienia będzie brakowało, gdyż pracodawcy obawiają się spowolnienia gospodarczego i tworzą niewiele nowych miejsc pracy.

Bezrobotnych z dyplomem będzie więc coraz więcej. A spora część, która nawet znajdzie pracę, będzie zmuszona wykonywać zajęcie poniżej swoich kwalifikacji i możliwości. Frustracja będzie rosła.

@RY1@i02/2011/215/i02.2011.215.00000060b.802.jpg@RY2@

Przybywa bezrobotnych magistrów

Janusz K. Kowalski

janusz.kowalski4@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.