Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Im więcej dzieci, tym większa bieda

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

CO PIĄTY NIELETNI w naszym kraju żyje w ubóstwie. Najbardziej dotknięte są nim rodziny wielodzietne

W ubiegłym roku co czwarte małżeństwo wychowujące czworo lub więcej dzieci żyło w skrajnym ubóstwie - wynika z najnowszych danych GUS. To o 2,7 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. Zwiększyła się także liczba biednych dzieci w rodzinach z trójką potomstwa. Skrajne ubóstwo wzrosło też w rodzinach niepełnych - z matką lub ojcem z dziećmi na utrzymaniu. W sumie w 2010 r. we wszystkich gospodarstwach domowych w dotkliwej biedzie żyło ponad 0,5 mln dzieci i młodzieży do lat 18 - wynika z szacunków "DGP" na podstawie danych urzędu statystycznego.

Wydatki w ich rodzinach były mniejsze od minimum egzystencji liczonego przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. A obejmują one kwoty pozwalające tylko na skromne wyżywienie i utrzymanie małego mieszkania. Nie ma wśród nich żadnych wydatków np. na komunikację i kulturę. W ubiegłym roku takie minimum dla czteroosobowego gospodarstwa wynosiło miesięcznie tylko 1257 zł.

Z szacunków "DGP" wynika ponadto, że w ubiegłym roku w głębokim niedostatku żyło milion dzieci - były one zagrożone ubóstwem relatywnym. W ich rodzinach wydatki były bardzo skromne - o ponad połowę mniejsze od średnich w gospodarstwach domowych.

- Biedę tworzy przede wszystkim wysokie bezrobocie - mówi prof. Jolanta Grotowska-Leder, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego. I nie jest to przypadkowe. Pracę w pierwszej kolejności tracą niestety często osoby mające dzieci na utrzymaniu. - Są postrzegane przez pracodawców jako najmniej dyspozycyjne - wyjaśnia Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy. - Ponadto niewydolny jest system pomocy społecznej, który mógłby ograniczać biedę - ocenia prof. Grotowska-Leder. Jej zdaniem świadczy o tym nasilająca się bieda w rodzinach utrzymujących się z niezarobkowych źródeł innych niż emerytura i renta, a więc np. z zasiłków dla bezrobotnych, świadczeń z pomocy społecznej, dodatków mieszkaniowych, alimentów czy darowizn.

Nie mniej ważne jest to, że od pięciu lat zamrożone są progi uprawniające do korzystania ze świadczeń społecznych - dodaje prof. Grotowska-Leder. Trafiają one do rodzin, których dochód na członka rodziny nie przekracza 504 zł albo 583 zł, gdy w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne. - A przecież ceny żywności i innych dóbr rosną - podkreśla prof. Grotowska-Leder.

Jest także inne zjawisko. - Rodziny zakładają i mają dzieci osoby, które odziedziczyły biedę i nadal w niej tkwią - ocenia prof. Henryk Domański, socjolog z PAN. Zdaniem ekspertów dzieje się tak m.in. dlatego, że pomoc instytucji państwowych nastawiona jest głównie na zaspokojenie bieżących potrzeb, np. żywnościowych, związanych z opłatą czynszu czy opału, zakupem podręczników czy finansowaniem wakacji dzieci. Nie ma jednak szerokich działań perspektywicznych, pozwalających na wyrównywanie m.in. szans edukacyjnych środowisk dotkniętych ubóstwem. Dlatego dzieci z biednych rodzin często nie uzyskują wysokich kwalifikacji, a jak dorosną, to przy niskim wykształceniu ich zarobki są tak małe, że nie pozwalają na wyrwanie się z biedy. Zwłaszcza wtedy, gdy zdecydują się na posiadanie większej liczby dzieci.

@RY1@i02/2011/155/i02.2011.155.000.003a.001.jpg@RY2@

Rodziny żujące w niedostatku

Janusz K. Kowalski

janusz.kowalski4@infor.pl

Bieda dzieci i młodzieży jest poważnym problemem społecznym i wynika głównie z trudności startu młodego pokolenia na rynku pracy. Pod tym względem Polska należy do tych krajów UE, w których sytuacja jest wyjątkowo zła. Są regiony, w którym praca jest głównie sezonowa czy dorywcza i niejednokrotnie wykonywana w szarej strefie. Znaczna część młodych ludzi wchodzących na rynek pracy zaczyna od bardzo niskiej płacy. Aby zdobyć miejsce pracy, godzą się nawet na wykonywanie jej nieodpłatnie - w ramach wolontariatu.

A dyplom uczelni nie zapewnia już kariery. Odkładają decyzje o założeniu rodziny. Wyjeżdżają do pracy za granicę. Grupy mniej mobilne i mające dzieci mają największe trudności materialne. Zwiększa je ograniczony dostęp do usług opiekuńczych i wychowawczych dla dzieci, zarówno z powodu braku miejsc w żłobkach i przedszkolach, jak i wysokich cen tych usług. Wtedy nie jest możliwe wykonywanie pracy przez oboje rodziców. Dochody w rodzinie spadają.

W nowej wersji rządowej strategii rozwoju kraju "Polska 2030" problem lepszych szans rozwoju dla młodego pokolenia stanął w centrum spraw do rozwiązania. Szkoda tylko, że jest to program dłuższego okresu, a nie dostatecznie skutecznych bieżących działań. Zauważmy też, że nie stoi na czele programów wyborczych, nawet partii lewicowych.

@RY1@i02/2011/155/i02.2011.155.000.003a.002.jpg@RY2@

prof. Stanisława Golinowska | Uniwersytet Jagielloński, Instytut Pracy i Spraw Socjalnych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.