Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Duże miasta tracą mieszkańców. Zyskują tylko Kraków i Warszawa

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W OSTATNIEJ DEKADZIE z miast wyprowadziło się 400 tys. osób. W najbliższych 25 latach ich ludność skurczy się o kolejne 2 mln

Łódź, Bydgoszcz, Poznań, Katowice, Częstochowa, Lublin, Szczecin i inne miasta szybko tracą mieszkańców. W ostatnich 10 latach wyprowadziło się z nich ponad 400 tys. osób. Dziś liczą one 23,2 mln mieszkańców. Ale jak wynika z prognozy demograficznej GUS, to nie koniec exodusu. Do 2035 r. miasta może opuścić około 2 mln osób, czyli prawie tyle, o ile zmniejszy się ludność naszego kraju.

Z miast wyjeżdżają głównie ludzie młodzi i prężni. Wolą mieszkać w większej metropolii lub wyjechać za granicę. Nierzadko przenoszą się na wieś. W Polsce aglomeracjom odbierają mieszkańców głównie Warszawa i Kraków. Dzięki temu w ostatnich 10 latach ludność stolicy zwiększyła się o ponad 40 tysięcy, a do 2035 r. może wzrosnąć o kolejne 150 tys. - przewiduje GUS.

- Przed sześciu laty przeniosłam się z Łodzi do Warszawy, ponieważ sytuacja na łódzkim rynku pracy jest tragiczna - mówi Sylwia Urbańska. Dodaje, że w stolicy znalazła pracę w firmie, a potem założyła własny biznes i kupiła mieszkanie.

Ale rynek pracy to niejedyny powód wyludniania się miast. - To tendencja ogólnoświatowa występująca w krajach rozwiniętych - przekonuje prof. Zygmunt Ziobrowski z Instytutu Rozwoju Miast. Dodaje, że część ludzi z miast wyprowadza się na ich obrzeża, bo wraz z rozwojem motoryzacji rośnie zainteresowanie strefami podmiejskimi. - Między innymi dlatego, że w miastach mieszkania są drogie, a poza nimi zdecydowanie tańsze - mówi prof. Ziobrowski. Zastrzega jednak, że na razie powstają struktury chaotyczne. - Praca i usługi są w mieście, a dom czy mieszkanie na wsi - podkreśla prof. Ziobrowski.

Z kolei dr Agata Zygmunt z Uniwersytetu Śląskiego zauważa, że miasta się kurczą, bo zmniejsza się też liczba ludności naszego kraju. Według prognoz GUS za ćwierć wieku będzie nas o dwa miliony mniej niż dzisiaj. Prawdopodobnie ten spadek będzie jeszcze większy, bo - jak pisaliśmy w "DGP" w ostatni piątek - już dziś liczba ludności Polski jest o ponad milion mniejsza, niż mówią oficjalne statystyki. Tyle osób nie wróci z emigracji zarobkowej. - Takie procesy da się hamować, ale to wymaga prowadzenia przemyślanej polityki rodzinnej, związanej z tworzeniem miejsc pracy dla osób młodych - twierdzi dr Zygmunt.

Także prof. Wojciech Łukowski z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że problemem numer jeden jest demografia - starzenie się społeczeństwa i niski przyrost naturalny. - Ponadto włodarze miast powinni skłaniać młodych ludzi do tego, żeby nie wyjeżdżali za granicę, czy do zatłoczonych metropolii, ale traktowali najbliższe miasto jako miejsce, w którym się osiedlą - mówi Łukowski.

Eksperci są zgodni, że migracje ludności powinny być monitorowane. - Trzeba zbadać motywacje osób, które opuściły swoje miasta, i racjonalizować te przepływy - ocenia prof. Ziobrowski. Jego zdaniem powinny być tym zainteresowane miasta z otaczającymi je gminami.

Wskazuje na to przykład Warszawy czy Krakowa. Nie tylko one zyskują na tym, że przyciągają nowych mieszkańców. Wokół tych metropolii rosną tzw. obwarzanki składające się z miast leżących na ich okręgu, takich jak Legionowo, Piaseczno czy Konstancin-Jeziorna leżące wokół stolicy.

Taka koncentracja oznacza, że wielu miastom grozi stagnacja i być może upadek, bo nie tworzą swoim mieszkańcom warunków do dobrego życia. Podobny problem wystąpił na terenach byłej NRD. Nawet bogate Niemcy nie potrafiły go do tej pory rozwiązać.

@RY1@i02/2011/143/i02.2011.143.000.003a.001.jpg@RY2@

Ubywa mieszkańców miast

Janusz K. Kowalski

janusz.kowalski4@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.