Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Składki NFZ produkują fikcyjnych bezrobotnych

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nawet 50 proc. zarejestrowanych w urzędach pracy osób nie jest zainteresowanych zatrudnieniem. Dotyczy to w szczególności kobiet. Winien jest przepis o łączeniu statusu bezrobotnego ze składką NFZ.

Z badań aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) prowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że w pierwszym kwartale tego roku wśród blisko 1,8 mln bezrobotnych było 813 tys. kobiet. A zatem więcej bezrobotnych stanowią mężczyźni. Według BAEL takie dysproporcje utrzymują się od lat. Co ciekawe, dane o bezrobociu rejestrowanym, które powstają na podstawie informacji o osobach zarejestrowanych w urzędach pracy, mówią o czymś zupełnie odwrotnym. Według nich w pierwszych trzech miesiącach tego roku liczba bezrobotnych kobiet była wyższa niż mężczyzn o 54 tysiące. Było ich 1,09 mln.

- Różnice te wynikają między innymi z tego, że część kobiet rejestruje się jako bezrobotne, choć nie są one zainteresowane pracą, tylko na przykład uzyskaniem dzięki rejestracji ubezpieczenia zdrowotnego - wyjaśnia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Dodaje, że wśród zarejestrowanych w urzędach pracy kobiet może ich być nawet 30 proc. Nie ma ich natomiast w statystykach BAEL, bo jako bezrobotne są tam zaliczane tylko te osoby, które nie mają pracy, ale są nią zainteresowane i aktywnie jej szukają.

Także osoby z urzędów pracy dostrzegają problem fikcyjnych rejestracji. - Z naszych obserwacji wynika, że w rejestrach bezrobotnych jest nawet 50 proc. kobiet, które nie są zainteresowane podjęciem pracy. W podobnym stopniu dotyczy to także mężczyzn - mówi Jerzy Bartnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie. Dodaje, że to wina obowiązujących przepisów, które dają przywileje związane ze statusem bezrobotnego. Chodzi przede wszystkim o to, że osoba zarejestrowana w urzędzie pracy uzyskuje ubezpieczenie zdrowotne.

- Dlatego rejestrują się na przykład kobiety zajmujące się tylko wychowaniem dzieci albo pracują w szarej strefie, która nie daje im ubezpieczenia - wyjaśnia dyrektor Bartnicki.

Jego zdaniem likwidacja tego przywileju spowodowałaby natychmiast gwałtowny spadek bezrobocia o 30 - 50 proc. - Od trzech lat resort pracy twierdzi, że przygotowuje przepisy, które zlikwidują fikcyjne bezrobocie, ale wciąż ich nie ma - podkreśla Bartnicki.

Był jednak też taki okres, kiedy nawet w statystykach bezrobocia rejestrowanego bezrobotnych kobiet było mniej niż mężczyzn. Taką sytuację mieliśmy w pierwszych czterech miesiącach ubiegłego roku. - Wtedy był to spóźniony efekt spowolnienia gospodarczego, gdyż mężczyźni częściej tracili pracę, bo przedsiębiorstwa produkcyjne, w których dominują, miały trudności - tłumaczy Karolina Sędzimir, ekspert rynku pracy w PKO BP. Kobiety na ogół nie traciły wtedy etatów, bo przeważają w stabilnych dziedzinach gospodarki: administracji, służbie zdrowia czy oświacie. Niemniej cały czas sytuacja kobiet na rynku pracy jest trudniejsza niż mężczyzn. - Choć są lepiej wykształcone, to zarabiają o 20 - 25 proc. mniej niż mężczyźni. Trudniej jest im przebić się w biznesie. Ponadto mają z różnych powodów mniejsze wzięcie wśród pracodawców - podkreśla Sędzimir.

Janusz K. Kowalski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.