1 proc. powinien trafiać tylko do organizacji
Na początku warto przypomnieć, jakie były intencje wprowadzenia tego mechanizmu. Z jednej strony miał on zachęcać obywateli do myślenia o dobru wspólnym i świadomego wspierania tych dziedzin życia społecznego, które wymagają doinwestowania. Z tego też powodu państwo zdecydowało się przekazać obywatelom możliwość decydowania o tym, na zaspokajanie jakich wspólnych potrzeb ma trafić cząstka publicznych pieniędzy jakimi są nasze podatki.
Z drugiej strony 1 proc. miał stanowić wzmocnienie działań organizacji pożytku publicznego, które te potrzeby zaspokajają. Bardzo cenne wzmocnienie, gdyż pozwalające organizacjom podejmować samodzielne decyzje o tym, na jakie konkretne działania przeznaczone zostaną środki z 1 proc. Dawać to miało organizacjom możliwość finansowania działań, na które trudno znaleźć środki np. z dotacji publicznych. Przy tym w 2003 roku, kiedy wprowadzano to rozwiązanie zakładano, że organizacji pożytku publicznego, które będą mogły z niego skorzystać będzie kilkadziesiąt tysięcy.
To prawda. Za 2003 rok, czyli pierwszy, w którym pojawiła się ta możliwość, skorzystało z niej zaledwie 0,3 proc. podatników, a w rozliczeniu podatku za 2009 rok jeden procent odliczyło już 35 proc. podatników. Do 2008 roku rosła także kwota odpisanego podatku, w 2009 roku zmniejszyła się nieco, ale wynikało to generalnie z mniejszych podatków, jakie płacili Polacy. Łącznie w ramach 1 proc. przekazywanych jest corocznie organizacjom pożytku publicznego ponad 350 mln zł. To powinno cieszyć, gdyby nie tendencje, które wskazują, że nie udaje się realizować celów wspomnianych na początku.
Przede wszystkim okazało się, że organizacji pożytku publicznego obecnie jest nieco ponad 8 tys., co stanowi mniej niż 10 proc. wszystkich działających w Polsce organizacji społecznych. Na dodatek od 3 lat pojawia się wyraźna tendencja do kumulowania odpisu przez wąską grupę OPP. W 2009 roku 1/3 całej puli środków przekazanych w ramach jednego procenta (a więc ponad 100 mln zł) trafiło do 10 organizacji, co stanowiło półtora promila wszystkich organizacji pożytku publicznego. Nie jest to więc wzmocnienie powszechne.
Okazało się także, że część podatników i organizacji nie myśli o 1 proc. w kategoriach dobra wspólnego, a stara się wykorzystać te środki na zaspokajanie indywidualnych potrzeb. Do takiego traktowania odpisu zachęciło w 2007 i w 2008 roku Ministerstwo Finansów, które najpierw w deklaracjach swoich przedstawicieli, a potem w formularzach rocznych PIT umożliwiło podatnikom przekazywanie 1 proc. ze wskazaniem na konkretną osobę fizyczną. Trudno pogodzić to z dobrem wspólnym, a organizacji pełni rolę listonosza, który pośredniczy pomiędzy podatnikiem a potrzebującym. Są jednak organizacje, które taką rolę chętnie podejmują, nie starając się wytłumaczyć ludziom idei 1 proc. Doprowadza to do bardzo trudnych sytuacji. Na przykład dziecko, które pojawiło się w społecznej reklamie organizacji otrzymuje następnie większość wpłat z tytułu 1 proc., a pozostałe, "bezimienne" dzieci nie dostają nic. Zgodnie z prawem oczywiście to organizacja decyduje ostatecznie o wykorzystaniu środków z 1 proc., takie wskazanie podatnika nie jest dla niej wiążące. Tyle tylko, że zrozumiałe jest, że jeżeli komuś mówi się, że może wesprzeć Jasia, to chciałby, aby jego 1 proc. do tego Jasia trafił. Są już w związku z tym pierwsze procesy sądowe od osób, które domagają się, aby ich 1 proc. organizacje przekazały na osoby przez nich wskazane.
Niestety tak. Znam przypadek sporego miasta, z którego w jednym roku duża część mieszkańców przekazała swój 1 proc. na mało znaną organizację i to na dodatek działającą na drugim krańcu Polski. Przyczyna okazała się tyle prozaiczna, co smutna. Otóż poczytny lokalnie dziennik wypuścił płytę z programem do rozliczania rocznego podatku, w którym ta właśnie organizacja znajdowała się na pierwszym miejscu listy OPP.
Dzieje się tak w dużej mierze dlatego, że spora część Polaków traktuje 1 proc., jak darowiznę z własnych środków, zapominając, że jest to wsparcie z publicznych pieniędzy. Potwierdzeniem tego może być fakt, że od momentu pojawienia się 1 proc. gwałtownie spadać zaczęła liczba osób, które korzystają z odpisów od darowizn.
Dokonana w zeszłym roku nowelizacja ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie zwiększać będzie przejrzystość wydatkowania środków pozyskiwanych w ramach 1 proc. Przydałby się jeszcze zapis zakazujący przekazywania 1 proc. na osoby indywidualne. Ale wydaje mi się, że poprawić sytuację należy nie przez kolejne zmiany prawa, a przede wszystkim przez uświadamianie obywatelom, a także niektórym organizacjom, jaka jest idea 1 proc. i jak ją należy realizować w praktyce. Myślę, że to jest zadanie zarówno samych organizacji pożytku publicznego, jak i państwa, które dało obywatelom taką możliwość.
@RY1@i02/2011/056/i02.2011.056.050.0001.001.jpg@RY2@
Rozmawiała Ewa Matyszewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu