Dream team Bogdana Wenty
Rozpoczęły się mistrzostwa świata w piłce ręcznej mężczyzn w Szwecji. Polska drużyna pod wodzą Wenty nie ukrywa, że liczy na złoto
Dwa lata temu w Chorwacji polska reprezentacja wywalczyła brązowy medal. Cztery lata temu w Niemczech zostaliśmy wicemistrzami świata. O powtórkę któregoś z tych wyników będzie bardzo trudno. Polska przez bukmacherów nie jest stawiana w gronie faworytów. Piłkarze chcą jednak zostać czarnym koniem imprezy.
Rywalizację w szwedzkich zawodach ekipa Wenty rozpocznie meczem ze Słowacją w hali Scandinavium w Göteborgu. Podczas rozegranego na początku stycznia w Gdyni Turnieju Noworocznego pokonaliśmy naszych południowych sąsiadów 32: 24. Kolejnymi rywalami biało-czerwonych w grupie D będą Chile, Argentyna, Korea Płd. i gospodarze Szwedzi. Do kolejnej fazy awansują trzy najlepsze zespoły.
- Przede wszystkim chciałbym jak najlepiej zagrać w pierwszej fazie grupowej MŚ. Bo wychodząc przykładowo z kompletem punktów, oczywiście będziemy mieli większą szansę, by zagrać o półfinał i o medale. Zatem na razie koncentrujemy się na tych pierwszych meczach, a później będziemy myśleć, co będzie dalej - odpowiedział na pytanie Onetu.pl bramkarz Sławomir Szmal. Poza Słowacją i Szwecją rywale są egzotyczni i teoretycznie łatwi do ogrania. Pierwsze miejsce w grupie jest w zasięgu biało-czerwonych.
Najbardziej powinniśmy obawiać się drużyn, na które możemy trafić w kolejnych rundach, czyli broniących tytułu Francuzów i bardzo silnych reprezentacji Islandii i Chorwacji. Skrzydłowy Mariusz Jurasik przyznaje, że najlepiej by było spotkać ich dopiero w finale.
Plan minimum polskiej drużyny to pierwsza szóstka - by mieć prawo organizować turniej kwalifikacyjny do najbliższej olimpiady w Londynie. Jeżeli zdobędziemy złoto, awans będzie automatyczny. Wszystko będzie jasne po finale w Malmö 30 stycznia.
W mistrzostwach niestety nie weźmie udziału kontuzjowany znakomity rozgrywający Krzysztof Lijewski. Trener powołał w jego miejsce młodego Mateusza Zarembę, którego na co dzień trenuje w Vive Targi Kielce. Drugą małą znaną twarzą będzie skrzydłowy Bartłomiej Tomczak. Resztę kadry stanowią doświadczeni rutyniarze, m.in. Karol Bielecki, który doznał bardzo poważnej kontuzji oka. Lekarze przyznawali, że szanse powrotu zawodnika są znikome. Jednak już w lipcu Bielecki wystąpił w meczu swojego niemieckiego klubu Rhein-Neckar Löwen. Od tej pory gra w specjalnych ochronnych okularach i jak przyznają trenerzy i zawodnicy, jest jeszcze lepszym zawodnikiem niż przed kontuzją. To w dużej mierze od niego i jego atomowego rzutu z dystansu będzie zależeć postawa Polski.
Bardzo ważnym filarem drużyny jest też bramkarz Sławomir Szmal. Swoimi interwencjami wielokrotnie ratował zespół przed porażką. Jeżeli podobną postawę prezentować będą pozostali zawodnicy, o finał możemy być spokojni.
@RY1@i02/2011/009/i02.2011.009.196.004a.001.jpg@RY2@
FOT. JAKUB PIASECKI / CYFRASPORT; KINO POLSKA
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu