Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Cukru w cukrze jest ciągle za mało

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Co innego na metce, co innego na towarze. W niektórych kategoriach żywności nawet połowa oznaczeń może wprowadzać w błąd

Janusz Kowalski janusz.kowalski4@infor.pl

Coraz większą wagę przywiązujemy do tego, co jemy . Dlatego przybywa osób, które czytają etykiety, by wybrać produkty najwartościowsze. Jednak zamiast pomóc, ich lektura często może wprowadzić w błąd.

Informacje zawarte na etykietach wielu produktów o ich składzie i terminie przydatności do spożycia są dalekie od rzeczywistości. Potwierdzają to dane Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS). I tak na przykład w wyniku kontroli przeprowadzonej przez IJHARS w czwartym kwartale ub.r. zakwestionowano oznakowanie prawie 22 proc. partii ocenianego mięsa drobiowego i 25,8 proc. partii przetworów drobiowych. Okazało się, że producenci bez uzasadnienia wydłużyli na etykietach okres przydatności tych wyrobów do spożycia albo nie wykazali na nich składników stosowanych w produkcji - m.in. soli i glukozy. W tym czasie podobne praktyki stosowali m.in. niektórzy producenci kiełbas, pasztetów, konserw mięsnych, wędlin surowych i dojrzewających oraz wędzonek. W wykazach składników użytych do produkcji nie podawali informacji m.in. o dodanej wodzie, soli, aromatach i przyprawach. Ponadto wprowadzali konsumentów w błąd co do trwałości produktu przez bezpodstawne wydłużenie terminu przydatności do spożycia nawet o 16 dni. Nieprawidłowości tego rodzaju inspekcja stwierdziła aż w 35,7 proc. skontrolowanych partii przetworów z mięsa.

Dużo jest też matactwa w oznakowaniu wyrobów garmażeryjnych. W wyniku kontroli stwierdzono bowiem, że na etykietach tych produktów nie było na przykład informacji o zawartości mięsa w pierogach z mięsem, podrobów w pierogach z podrobami. Nie umieszczono w wykazie wszystkich składników wyrobów garmażeryjnych - wody, soli, oleju. Między innymi tego rodzaju praktyki stwierdzono w 28,8 proc. skontrolowanych partii tych produktów. Złe oznaczenie kontrolerzy wykryli też w ponad 26 proc. badanego piwa oraz 20,5 proc. wyrobów mleczarskich. Inspektorzy zakwestionowali np. użycie nazwy produktu z mleka koziego, bo wykryto w nim obecność także mleka krowiego. A na przykład tegoroczna kontrola tzw. żywności wygodnej, czyli koncentratów spożywczych oferowanych między innymi w formie gorącego kubka, wykazała, że źle oznakowana jest aż ponad połowa badanych produktów.

Skąd tyle nieprawidłowości? - W branży żywnościowej jest ogromna konkurencja, która prowadzi do ustalania niskich cen kosztem jakości. Część producentów ukrywa to przed konsumentami albo wprowadza ich w błąd, bo chce sprzedać swoje produkty, używając wszelkich sposobów, aby utrzymać się na rynku - ocenia prof. Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

@RY1@i02/2012/179/i02.2012.179.00000060b.802.jpg@RY2@

Wyroby niewłaściwie oznakowane

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.