Dziennik Gazeta Prawana logo

Dziesięć medali, w tym sześć brązowych. Najgorzej od 1956 roku

3 lipca 2018

Oczekiwania były większe, ale dziesięć medali wywalczonych na igrzyskach w Londynie oddaje aktualną siłę polskiego sportu - mówią zgodnie przedstawiciele Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Ministerstwa Sportu. Sporu nie ma też w kwestii, że potrzebne są reformy. Pierwsze pomysły ma ogłosić we wtorek na konferencji prasowej ministra Joanna Mucha.

- Będą dotyczyć planowanych zmian w systemie przygotowań do igrzysk olimpijskich i startów w dużych imprezach - poinformował Jerzy Eliasz, dyrektor departamentu sportu wyczynowego w ministerstwie. Więcej szczegółów zdradzić nie chciał, choć z jego słów wynikało, że koniec istnienia "Klubu Polska - Londyn 2012", programu wsparcia dla najlepszych sportowców, nie oznacza natychmiastowego powstania "Klubu Rio", w ramach którego trwałyby przygotowania do kolejnych igrzysk.

Na przygotowania do tych londyńskich wydaliśmy 130 milionów złotych, a wynik osiągnęliśmy gorszy niż na poprzednich igrzyskach w Pekinie i Atenach. Medali jest wprawdzie tyle samo, ale tylko dwa złote i aż sześć brązowych. To najgorszy wynik Polaków od 1956 roku i igrzysk w Melbourne. W klasyfikacji medalowej zajęliśmy dopiero 29. miejsce. Zostaje tylko pytanie, o czym to świadczy: o słabości programu "Klub Polska", czy naszego sportu w ogóle?

- Moim zdaniem stworzenie optymalnych warunków najlepszym sportowcom było dobrym pomysłem - uważa prezes PKOl, Andrzej Kraśnicki. - Wątpliwości mam tylko w jednej kwestii: czy ci, którzy są obok, poza programem, ale dobrze rokują, też mają odpowiednie możliwości treningu i rozwoju. Bo z tym jest chyba gorzej i musimy sporo zmienić.

Sportowców w "Klubie Londyn" było 147, z czego 28 osób (w sumie 20 medalowych nadziei, bo była tam m.in. drużyna florecistek i osady wioślarskie) objętych było programem indywidualnym. Chuchano na nich i dmuchano, spełniano każde życzenie. Potrzebujesz fizjoterapeuty - proszę, zgrupowanie w wysokich górach - nie ma sprawy. Z dziesięciu polskich medali wywalczyli osiem. Spod centralnych przygotowań wyjęci byli tylko Sylwia Bogacka i Bartłomiej Bonk. - Z naszych analiz przed igrzyskami wynikało, że mamy 24 szanse na medale. Statystyka podpowiada jednak, że realizacja szacunków sięga 30 - 40 proc. Przy 30 mielibyśmy 8 medali, mamy 10, więc po prostu taki jest na dziś nasz stan posiadania i możliwości - wyjaśniał Eliasz. Jego zdaniem kryteria przyjęcia do "Klubu Londyn" były przejrzyste i ostre.

- Miejsce w programie indywidualnym gwarantowały tylko medale mistrzostw świata oraz igrzysk olimpijskich Do tego ścieżki indywidualne miały osoby, które zdobyły medale mistrzostw Europy bądź punktowane miejsca w mistrzostwach świata. Nikt nie dostał się tam na piękne oczy - tłumaczył.

Statystyki statystykami, ale wszyscy podkreślali, że liczyli na więcej.

- W naszych prognozach liczyliśmy na przynajmniej jeden medal w pływaniu, jeden w szermierce, tenisie - zdradził Eliasz. - To jest moment, w którym należy się dokładniej przyjrzeć, co i dlaczego poszło nie tak. To jednak nie tak, że od razu zmniejszą się ministerialne dotacje dla związków sportowych odpowiedzialnych za te dyscypliny. Jednym z kryteriów, które określają wysokość tych dotacji, są wyniki w danym roku, ale to nie jest decydujące. Plusy? Na pewno podnoszenie ciężarów. Zdobyliśmy dwa medale mimo nieudanego występu faworyta Marcina Dołęgi. Z dobrej strony pokazały się też sporty walki, które od wielu lat w Polsce kuleją, nie zawiedli żeglarze - wymieniał. Swoich faworytów miał też szef PKOl. - Zachwycili mnie kajakarze górscy. Tylko pech sprawił, że nie mieli medalu - podkreślał.

Były też przypadki mniej chlubne, bo na londyńskich igrzyskach poległo sporo murowanych faworytów do medali. Najbardziej wymowny jest przykład kajakarza Piotra Siemionowskiego, który przyjechał po złoto, a nie zdołał zakwalifikować się nawet do finału.

- To nie jest tylko nasz problem, wielu faworytów nie wytrzymuje presji - zauważa sekretarz generalny PKOl Adam Krzesiński. - Przed igrzyskami powtarzałem, że chciałbym, aby polscy sportowcy dali z siebie wszystko. Ale na nasz występ na igrzyskach trzeba też spojrzeć inaczej. Czy gdybyśmy zdobyli tu piętnaście medali, to zmieniłoby to obraz polskiego sportu? - pytał.

Trafił w sedno. Nie zmieniłoby ani na jotę.

@RY1@i02/2012/156/i02.2012.156.00000150b.802.jpg@RY2@

Kuba Atys/Agencja Gazeta

Konrad Czerniak zawiódł polskie nadzieje. Nie tylko on zresztą. Podobnych zawodów w ostatnich dniach przeżyliśmy bardzo wiele

Przemysław Franczak

Londyn

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.