Ostatni wyścig Dominatorów, czyli teraz albo nigdy
28 maja 2004 roku, Eton. Zawody Pucharu Świata. Pierwszy poważny start czwórki podwójnej w składzie Adam Korol, Michał Jeliński, Marek Kolbowicz, Konrad Wasielewski. Ta osada to autorski pomysł trenera Aleksandra Wojciechowskiego. Forsował go mimo stanowczego sprzeciwu przełożonych z wioślarskiego związku. Grożono mu ponoć nawet dyscyplinarnym zwolnieniem, jeśli będzie upierał się przy swoim. Czwórka dopływa na trzecim miejscu.
3 sierpnia 2012 roku, Eton. Mistrzowie olimpijscy i czterokrotni mistrzowie świata popłyną w kolejnym finale igrzysk. Korol, Jeliński, Kolbowicz, Wasielewski. Po raz ostatni razem. Ale czy to na pewno będzie koniec Dominatorów?
- Myślę, że tak - mówi Korol, szlakowy osady. Kolbowicz, mentalny lider i pierwszy gaduła czwórki, tym razem nie mówi nic, tylko się uśmiecha. Wasielewski też milczy, ale on nigdy nie wychodzi przed szereg. Jeliński: - Nie myślimy o tym. Musimy skupić na tych niecałych sześciu minutach finałowego biegu, a co będzie później, zobaczymy.
- Adam jest przekonany, że to koniec, Marek jeszcze nie - tłumaczy niezdecydowanie podopiecznych trener Wojciechowski, pieszczotliwie zwany przez nich Tatą. - Ale to już na pewno jest czas na zmiany - dodaje po chwili.
Trener sentymentalny nie jest i nie zamierza dziś ronić łez. Symbolika zamykającej się w Eton historii też niespecjalnie go wzrusza.
- Miłych chwil było sporo, ale ja pamiętam też te nerwowe momenty. Mistrzem olimpijskim jest się przez chwilę. A codzienne życie, treningi, użeranie się z różnymi sprawami to co innego. Choć tyle, że te nasze sukcesy zostaną na zawsze - mówi.
Niewiadoma jest jedna - ile tych sukcesów będzie. - Murowanymi faworytami do medali nie jesteśmy, bo to teraz rola dla Chorwatów, Niemców i Estończyków. Ale z drugiej strony kto, jak nie nasza czwórka, może pomieszać im szyki - zauważa Wojciechowski. - Widzę u chłopaków entuzjazm. Do finału weszli z ostatnim czasem, ale to nic nie znaczy. Mają jeszcze rezerwy. Są mocni i mądrze gospodarują siłami. Inni o tym wiedzą i się ich boją - uśmiecha się szkoleniowiec.
Początek finału o godz. 12.30 polskiego czasu. 40 minut później na starcie stanie kobieca dwójka podwójna, czyli Magdalena Fularczyk i Julia Michalska.
@RY1@i02/2012/150/i02.2012.150.00000160f.802.jpg@RY2@
East News
Polska czwórka może pomieszać szyki najlepszym, ale czy stanie na podium?
Przemysław Franczak
Londyn
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu