Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie ma takieg o miasta L o ndyn

3 lipca 2018

Po zwycięstwie z Włochami nasi siatkarze dziś o 12.30 zagrają z Bułgarią

Polscy kibice po raz kolejny zapełnią halę do ostatniego miejsca. - Teoretycznie wygraliśmy z najmocniejszym rywalem, ale musimy uważać, żeby nas takie myślenie nie zgubiło - mówi rozgrywający reprezentacji siatkarzy Łukasz Żygadło.

Polacy fantastycznie rozpoczęli turniej, wygrywając z Włochami 3:1. - Nic nam nie wychodziło. Polacy grali znacznie lepiej od nas - komentował atakujący włoskiej reprezentacji Michał Łasko. Trener Mauro Berruto zauważył zaś, że kibice mogli zobaczyć zespół, który "może mieć złoto". - To była dla nas bardzo pouczająca lekcja - mówił smutny selekcjoner Włochów.

Jedno jest pewne - na trybunach hali Earls Court Exhibition Centre znów usiądzie kilkanaście tysięcy Polaków. - Nie ma takiego miasta Londyn - śmiał się Marcin Możdżonek, kapitan polskiej reprezentacji, nawiązując do kultowego cytatu z filmu "Miś". Rzeczywiście, hala wyglądała w niedzielny wieczór bardziej jak w Lądku-Zdroju, a nie w Londynie, bo była wypełniona kibicami w biało-czerwonych barwach. Pozostali startujący w igrzyskach polscy sportowcy mogą zazdrościć siatkarzom fanów.

- Dziękuję wszystkim kibicom, bo czuliśmy się tu jak w domu - mówił Żygadło. Michał Winiarski dodał, że zauważyli w ostatnim czasie, iż wielu Polaków mieszka w Chicago. A teraz zobaczyli, że w Londynie też ich nie brakuje.

- Ktoś z naszej drużyny pytał, czy jesteśmy w Polsce, czy w Londynie. Nikt nie ma takich kibiców jak Polacy. Zazdrościmy im wam, bo doskonale wiemy, jak bardzo pomagają oni swojej drużynie - dodał Łasko.

Bułgaria to teoretycznie drugi po Włochach zespół, który może zagrozić Polakom, ale w Londynie gra bardzo osłabiona, bo z powodu konfliktu z władzami federacji zespół opuścił trener Radostin Stojczew, a z gry w nim zrezygnowali Matej Kazijski i Andriej Żekow. Dosyć gry w kadrze miał także atakujący Władymir Nikołow, ale o pozostanie w reprezentacji poprosił go bułgarski minister sportu. O ile Kazijskiego nie udało mu się przekonać, o tyle Nikołow na igrzyska przyjechał.

W pierwszym meczu w Londynie Bułgarzy wygrali wprawdzie z Wielką Brytanią 3:0, ale w jednym z setów zwyciężyli dopiero na przewagi. Biorąc pod uwagę, że brytyjski zespół złożony jest właściwie z samych amatorów, jest to powód do wstydu.

Polacy w pierwszym meczu pokazali, że mogą grać na igrzyskach tak samo dobrze jak w finałach Ligi Światowej. Potrafili sobie nawet poradzić z mocną zagrywką Włochów. - W pierwszym secie pokazali, jak zagrywają, ale było wiadomo, że długo tego nie utrzymają. Później my w tym elemencie przejęliśmy kontrolę - mówił Żygadło.

Z każdą kolejną piłką w meczu z Włochami Polacy prezentowali lepszą grę. - Mam wrażenie, że w czwartym secie nie popełniliśmy żadnego błędu, więc nie mogliśmy przegrać - komentował Możdżonek.

W pierwszej serii rozgrywek grupowych igrzysk niespodzianek nie było, bo faworyci wygrali wyraźnie swoje mecze. Wygląda zatem, że pierwsze miejsce w grupie powinno Polakom zagwarantować w ćwierćfinale Niemców lub Serbów. Trudno inaczej nazwać tę drogę niż autostradą do półfinału. - Chcielibyśmy sobie w tym tygodniu tak ustawić tabelę, by w ćwierćfinale mieć jak najłatwiejsze zadanie - powiedział rozgrywający polskiej drużyny.

Pokonanie dzisiaj Bułgarii i w czwartek Argentyny sprawi, że trener Andrea Anastasi będzie mógł dać odpocząć swoim liderom, ponieważ Wielką Brytanię i Australię pokonać mogłyby nawet najsłabsze kluby polskiej PlusLigi. Biało-czerwoni podkreślają, że w ciągu ostatniego roku nauczyli się zupełnie nie przejmować presją związaną z oczekiwaniami. - Dla nas to po prostu kolejny turniej, w którym mamy do rozegrania kilka meczów i, jak zawsze, chcemy je wygrać - dodał Możdżonek. W Londynie nawet Anastasi, który jeszcze niedawno denerwował się przed ważnymi meczami, jest bardzo spokojny. Uśmiecha się, sypie żartami i bardzo chętnie w każdej chwili rozmawia z dziennikarzami.

Nie ma dziś drugiej drużyny na świecie, która mogłaby się równać bilansem tegorocznych meczów z Polakami. W tym sezonie zespół Anastasiego rozegrał 21 meczów, z których wygrał aż 19. Wśród pokonanych biało-czerwoni mają już m.in. Brazylię (cztery razy), Włochów, Kubańczyków, Amerykanów i Bułgarów, z którymi zmierzą się dzisiaj. Zdarzyło im się przegrać tylko dwa razy - z Brazylią w Sao Paulo i Finlandią w Toronto w fazie grupowej Ligi Światowej. Oba mecze nie miały znaczenia dla końcowych sukcesów.

@RY1@i02/2012/147/i02.2012.147.00000160a.804.jpg@RY2@

Przed polskimi siatkarzami spotkanie z bardzo osłabionymi Bułgarami: stracili trenera i dwóch czołowych zawodników

Wielką Brytanię i Australię mogłyby pokonać nawet najsłabsze kluby polskiej PlusLigi

Paweł Hochstim

 Londyn

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.