Dlaczego nikt nie dociekał, co się stało z Szymonem?
Niemowlę bada swe ręce. Prostuje, wodzi w prawo i w lewo, oddala, zbliża, rozstawia palce, zaciska w pięść, mówi do nich i czeka na odpowiedź. (...) Ono nie bawi się: miejcież do licha oczy i dostrzeżcie wysiłek woli, by zrozumieć. To uczony w laboratorium, wmyślony w zagadnienie najwyższej wagi, a które wyślizguje się jego rozumieniu" - pisał wielki patron tego roku, Janusz Korczak. Korczak zarówno w swojej filozofii, jak i pedagogice praktycznej wiele miejsca poświęcił prawu dziecka do szacunku, prawu dziecka "by było tym, kim jest". O tym prawie, głęboko osadzonym na niezbywalnej i nienaruszalnej ludzkiej godności, mówiłem w 2010 roku, żegnając na cieszyńskim cmentarzu dziecko określane wówczas mianem "chłopiec, ok. 2 lat, NN". Nie było chyba osoby w Polsce, która nie słyszałaby wówczas o bezimiennym chłopcu. Jego portret można było zobaczyć wszędzie - w gazetach, telewizji, na dworcach kolejowych i lotniczych. Wszyscy okazywali oburzenie i zatroskanie. Zadawano setki pytań, które pozostawały bez odpowiedzi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.