Życie nie kończy się na Euro
Jak się pan czuje po meczu, w którym był pan najlepszy w polskim zespole?
Jeśli ktoś uważa, że byłem najlepszy, to dziękuję, ale to i tak na nic się nie zdało. Jadąc na mecz, czuliśmy, że cały kraj jest z nami. Chcieliśmy za wszelką cenę wygrać. Nikt nie może odmówić drużynie pasji, serca i woli walki. Czegoś zabrakło, może troszeczkę szczęścia, bo były sytuacje. Dziś jesteśmy jeszcze smutni, ale jutro podniesiemy głowy, bo nasze życie się nie kończy. Niedługo zaczynają się kolejne eliminacje.
O czym rozmawialiście w szatni po meczu?
Nie było wielkiej rozmowy. Po takich meczach w szatni przychodzi moment - nie wiem jak to nazwać - wkur... No bo to strasznie boli. Mieliśmy dużo sytuacji, ale nic nie chciało wejść do bramki. A oni wyprowadzili jedną kontrę i strzelili gola. Ale myślę, że ta grupa ma przyszłość.
Miał pan szansę obronić strzał Petra Jiraczka?
Moja reakcja była spóźniona, bo przede mną było dwóch zawodników, którzy starali się zablokować strzał. Czekałem do końca. W momencie kiedy piłka przeszła między nogami któregoś z naszych graczy, moja reakcja była już opóźniona. Byłoby super, jakbym to obronił. Chciałem pomóc drużynie, niestety nie udało się.
Szkoda, że mecze na Euro nie trwały 45 minut...
W pierwszej połowie mieliśmy mnóstwo sytuacji, w drugiej już nie. Podobny mecz, jak z Grecją. Czesi nie grali wielkiego futbolu. W pierwszej połowie ustawili się na swojej połówce i się bronili. Wyprowadzili jedną kontrę...
Po meczu podszedł do pana Wojciech Szczęsny, którego wygryzł pan ze składu.
Atmosfera w drużynie jest fantastyczna. Nie chciałbym, żeby to zostało popsute. Wszyscy musimy o to zadbać. Dalej budujmy atmosferę, a sukcesy przyjdą, jestem tego pewien.
@RY1@i02/2012/116/i02.2012.116.00000070a.802.jpg@RY2@
epa/pap
Przemysław Tytoń, bramkarz polskiej reprezentacji i holenderskiego klubu PSV Eindhoven
Rozmawiał Cezary Kowalski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu