Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie ma bramkarzy niepokonanych

3 lipca 2018

Napastnik reprezentacji Polski Robert Lewandowski żałuje niewykorzystanej szansy na zwycięstwo z Rosją, ale jest przekonany, że z Czechami w sobotę zagramy jeszcze lepiej i awansujemy do ćwierćfinału

W meczu z Rosją wiele razy musiał pan sobie radzić sam. Było trudno?

Naraz walczyłem z czterema czy pięcioma obrońcami. To nie było łatwe. Wiele mnie to jednak nauczyło. Dzięki temu będę wiedział, jak się zachować w meczu z Czechami i co zrobić, by stworzyć sytuację i strzelić gola. Z Rosją dostawałem piłki typowo na walkę. Taka była jednak taktyka. Wiedzieliśmy, że o wyjście z grupy i tak zagramy w trzecim meczu.

W drugiej wasza gra wyglądała o niebo lepiej niż w piątek z Grecją. Co się zmieniło od tamtego czasu?

To był zupełnie inny mecz, także dlatego, że dach był rozsunięty. Z drugiej jednak strony nie jest tak łatwo przejść z zamkniętego dachu, gdzie jest duszno, do normalnej pogody stadionowej. Na szczęście w meczu z Czechami nie będzie żadnej niespodzianki, jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne. Z Grecją wyglądaliśmy gorzej, bo ciężko się grało z zasuniętym dachem. Z Rosją było lepiej, a z Czechami będzie jeszcze lepiej.

Remis z Grecją smakował jak porażka, a ten z Rosją jak wygrana?

Nie, oba mecze traktujemy jak remis. Mam nadzieję, że będzie do trzech razy sztuka i z Czechami w końcu uda nam się wygrać. Chcemy awansować do ćwierćfinału, bo taki jest nasz cel. Szkoda, że z Rosją nie udało się wygrać. Rywale nie stworzyli wielu bramkowych sytuacji. Na dodatek gola strzelił nam jeden z niższych piłkarzy na boisku i to też trochę boli. Mam nadzieję, że takich błędów we Wrocławiu już nie będzie.

Przed straconą bramką ostro krzyczał pan na obrońców, pokazywał im pan coś na boisku. O co chodziło?

Krzyczałem do nich, żeby nie wchodzili w pole karne i trzymali się mojej linii. Wiedziałem, że jeśli za szybko wbiegną, to Rosjanom najłatwiej będzie strzelić gola. I to niestety się sprawdziło. W kolejnym meczu z Czechami musimy o tym pamiętać. Niepotrzebnie stwarzamy przeciwnikowi sytuacje do strzelenia gola.

By awansować, musimy wygrać Z Czechami. Chyba przydałoby się panu wsparcie w ataku?

Tak, wtedy jeden z nas mógłby ściągnąć rywali na siebie, a drugi wbiegać za plecy i dodatkowo atakować. Ale może to robić też ofensywny pomocnik. Najważniejsze to grać konsekwentnie i nie rzucić się na rywali na hurra. Czesi tak zrobili i Rosja ich za to skarciła. My nie możemy zagrać z taką fantazją. Wiemy, na co stać naszych sobotnich rywali. Ale wiemy też, na co stać nas, i nie jesteśmy na straconej pozycji. Presja? Była mniejsza niż w pierwszym spotkaniu na Euro.

Petr Czech będzie trudny do pokonania?

E tam, przecież z Rosją puścił cztery bramki (śmiech). A tak poważnie, to nie ma bramkarzy nie do pokonania.

Na meczu był właściciel Chelsea Londyn Roman Abramowicz. Angielskie media podają, że chciałby ściągnąć pana do swojego klubu. To dla pana coś niezwykłego, że myśli o polskim piłkarzu?

No właśnie, o polskim piłkarzu. Ja już nie mam takich kompleksów. To, że ktoś mnie ogląda, nie jest dla mnie czymś nowym. Podczas meczów w Borussii Dortmund też jestem obserwowany przez wielu menedżerów. Poza tym teraz jestem skupiony na grze w reprezentacji Polski. Na myślenie o transferach przyjdzie czas po Euro.

@RY1@i02/2012/114/i02.2012.114.000000900.802.jpg@RY2@

EPA/PAP

Transferem Roberta Lewandowskiego interesują się m.in. Chelsea i Manchester United

Notował w Warszawie Tomasz Biliński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.