Prowincjonalna bieda od dwudziestu lat utrwalana zasiłkami
Z pomocy socjalnej w 2012 r. korzystało ponad 3,2 mln osób. Z kolei świadczenia pieniężne otrzymywały 2,4 mln spośród nich. Są takie regiony, gdzie z opieki żyją całe miejscowości
48 km na północ od Chełma, a 17 km od granicy z Ukrainą leży niewielka gmina Stary Brus. Chwali się zabytkowym kościołem z początku XIX w. i o sto lat starszą cerkwią unicką. Ale nie to ją wyróżnia na mapie Polski. Gmina ma najwyższy procent mieszkańców korzystających z pomocy społecznej. Żyje z niej 71,9 proc. mieszkańców. - Pomoc społeczna, a właściwie materialna jest u nas głównym źródłem dochodu. Z którego żyją już kolejne pokolenia. Zasiłki biorą dziadkowie, rodzice, dzieci i obawiam się, że ich wnuki wychowywane w takim modelu życia też zaczną żyć od zasiłku do zasiłku - Aneta Zając, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, przyznaje, że sytuacja zaczyna ją i jej pracowników przytłaczać. - Kombinujemy, szukamy, wystaraliśmy się o dotacje unijne z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki na aktywizację społeczną. I nie było chętnych, by z tego skorzystać. Jedyne, co nam się udało, to stworzenie oddziału przedszkolnego. Szkoda tylko, że rodzice, których dzieci z niego korzystają, nie idą w tym czasie do pracy - mówi Zając i dodaje, że to właśnie w tych dzieciach i w zaktywizowaniu ich jest jedyna nadzieja, że gmina wydobędzie się z zasiłkowej matni.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.