Wszyscy jesteśmy hejterami
Internetowe dyskusje to oaza kultury, dobrego wychowania i wiedzy. Chamstwo, agresja i nienawiść to nic nieznaczący margines. Niemożliwe? A jednak
Nigdy w historii tak wielu nie zawdzięczało tak wiele złego tak niewielu. Parafraza słów Winstona Churchilla celnie oddaje mit, który pokutuje w naszej świadomości od zarania informatycznej sieci. Internetowe fora, blogi czy serwisy społecznościowe to ponoć szamba agresji, wylęgarnie przemocy i siedliska wulgarności. Dyskusje internautów ograniczać się mają do wykrzykiwania obraźliwych haseł nawołujących tylko do niszczenia i poniżania. W przestrzeń publiczną codziennie wystrzeliwane są ostrzeżenia o zdziczeniu wirtualnego świata, który zagraża naszemu człowieczeństwu. Celebryci płaczą przed kamerami, jak hejterzy zatruwają ich twórczość i życie, media pławią się we wstrząsających relacjach z tragedii zaszczutych cybermobbingiem dzieci, autorytety moralne dramatycznie apelują o powstrzymanie fali obłędu. Samozwańczy batmani internetu prześcigają się w pomysłach ratowania świata online - żądają totalnej cenzury i bezwzględnego karania, by wypalić ogniem hejt razem z korzeniami.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.