Prawołamacze
W łamaniu przepisów jesteśmy mistrzami. Kiedyś robiliśmy to, bo było obce, dziś - bo złe. Obchodzenie nieżyciowych przepisów to objaw kreatywności społeczeństwa. Problem w tym, że nie umiemy wyznaczyć sobie jej granic
Jeśli mam ochotę na jazdę motocyklem bez kasku lub na prowadzenie samochodu bez zapiętych pasów, dlaczego prawo mi tego zabrania? Samobójstwo nie jest przestępstwem" - pytał Christopher Staughton, brytyjski prawnik, sędzia Hight Court of Justice, członek Privy Council królowej Elżbiety II. Przyznał, że wprawdzie koszty leczenia motocyklistów i kierowców ponosi publiczna służba zdrowia, ale nie powstała ona po to, by chronić ludzi przed szkodzeniem samym sobie. Bo gdyby tak było - cytował przemyślenia doradcy królowej magazyn prawniczy "Ius et Lex" - państwo powinno zabronić też palenia papierosów, picia alkoholu, obżerania się, jazdy na nartach i wspinaczki wysokogórskiej. "Idąc dalej - zabronić należy także uprawiania seksu bez zabezpieczenia. To z pewnością zamknęłoby problem całkowicie" - ironizował brytyjski prawnik, tłumacząc, że każdy nowy przepis wydany przez ustawodawcę jest ograniczeniem wolności i powinien być stosowany wyłącznie wtedy, gdy jest to absolutnie niezbędne. Bo nadmiar regulacji, zwłaszcza tych, których nie egzekwuje się z zasady, prowadzi do pogardy dla prawa.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.