Pełzająca rewolucja robotników
Polski proletariat ma dość. Chce, by politycy wzięli wszystkich za mordę i zrobili porządek w kraju, który miał być drugą Japonią, a gnije. Zdaniem robotników rządy ludu to pic. Rządy silnej ręki to jest to
Mogłem zrobić zamach stanu, miałem pewność, że by się udał. Namawiano mnie do tego. Ale za bardzo cenię demokrację, aby pójść na taki układ - zdradził niedawno były prezydent Lech Wałęsa. Jednak na tle klasy robotniczej, z której wyrósł i która wyniosła go na piedestał, jego poglądy są w zdecydowanej mniejszości. Dzisiejszy proletariat jest inny. Stoczniowcy z Gdańska i górnicy z Katowic, robotnicy z Radomia i hutnicy z Warszawy totalitaryzm obalali. Ich dzieci - dzisiejsi robotnicy, rolnicy i ludzie bez wykształcenia - mają wywalczonej przez rodziców wolności po dziurki w nosie. Bo nie dała im tego, czego się spodziewali. Dobrego, sytego życia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.