Pozamałżeńska Polska A i B. Zasady i pieniądze
Najwięcej nieślubnych dzieci rodzi się na zachodzie, najmniej na wschodzie
Jeszcze przed dwudziestu laty urodzenie dziecka przez samotną kobietę lub pozostającą w związku nieformalnym było - zwłaszcza na wsi - rzadkością. Obecnie w Polsce A to zjawisko powszechne.
W 2011 r. w woj. zachodniopomorskim wśród urodzonych dzieci ponad 38 proc. przyszło na świat ze związków pozamałżeńskich. Co ważne, na wsi było ich w tym regionie nawet więcej niż w mieście - ponad 43 proc. Podobnie jest w woj. lubuskim, dolnośląskim i warmińsko-mazurskim (jest wyjątkiem jeśli chodzi o tzw. Polskę B), gdzie nieślubnych dzieci było od 29 do ponad 37 proc.
Doktor Piotr Szukalski, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego, zwraca uwagę na to, że na ziemiach odzyskanych już od 40-50 lat odsetek urodzeń pozamałżeńskich był wyższy niż przeciętnie w kraju. - Nastąpiło dziedziczenie zachowań demograficznych - mówi Szukalski. Dodaje, że ponadto mieszkańcy wsi byli na tych terenach często pracownikami najemnymi, którzy pracowali w rolnictwie, ale nie we własnym gospodarstwie. - Dzieci w tych rodzinach, w których było gospodarstwo, musiały się pilnować, aby nie podpaść rodzicom, jeśli chciały dziedziczyć majątek. A w tych rodzinach, w których go nie było, nie miały nic do stracenia, były więc swobodniejsze w swoich zachowaniach prokreacyjnych - uważa Szukalski.
W Polsce B rodzi się najmniej dzieci ze związków pozamałżeńskich. To rejony bardziej tradycyjne. W woj. małopolskim, podkarpackim, podlaskim i świętokrzyskim jest ich 11-15 proc.
Zdaniem ekspertów również w przyszłości w naszym kraju będzie przybywać nieślubnych dzieci. - Trudno jednak powiedzieć, kiedy pod tym względem osiągniemy średni poziom Unii Europejskiej - zastrzega prof. Irena Kotowska, demograf z SGH.
Na razie jest ich u nas na tle innych krajów nadal stosunkowo mało. Z ostatnich danych Eurostatu wynika, że w 2010 r. w UE ze związków nieformalnych przyszło na świat 37,4 proc. dzieci. Najwięcej w Bułgarii, Estonii, Francji, Słowenii i Szwecji - ponad 50 proc., najmniej w Grecji - 6,9 proc., na Cyprze - 11,7 proc.
Jak przekonują badacze z uniwersytetu w Rostoku, w Europie zjawisko radykalnego wzrostu liczby nieślubnych dzieci przypada na lata 70. - epokę powojennego dobrobytu. Wśród ludzi z wyższym wykształceniem rozpowszechnił się wówczas konkubinat. Robotnicy zaczęli go powszechniej stosować dekadę później.
O ile we Francji odsetek ciąż pozamałżeńskich w latach 70. ubiegłego wieku wynosił 6,8 proc., w 2010 r. wskaźnik ten osiągnął 53,7 proc. W przypadku Niemiec ciąże pozamałżeńskie w latach 70. wynosiły 7,2 proc. W 2010 r. - 33 proc.
W Polsce poza małżeństwem rodzi się 20 proc. dzieci. W Grecji 6,9 proc.
Janusz K. Kowalski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu