Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Listopad, czas związkowców

29 czerwca 2018

Załoga Orlenu organizuje dziś pod siedzibą rządu pikietę przeciw antypracowniczym, jej zdaniem, planom zarządu koncernu. To z pewnością niejedyna taka akcja tej jesieni

Powodem protestu pracowników płockiej firmy jest pomysł restrukturyzacji czasu pracy w tamtejszej rafinerii. Zarząd koncernu chce zmienić system pięciobrygadowy na czterobrygadowy. Jak argumentują szefowie Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w Orlenie, skutkiem tych zmian będzie "istotne zmniejszenie stanu załogi", "obniżenie poziomu bezpieczeństwa", a ponadto władze Orlenu "bardzo wyraźnie przyczynią się do zwiększenia bezrobocia w regionie płocko-włocławskim".

- Nie pozwolimy cofać się z rozwiązaniami dotyczącymi czasu pracy do poprzedniej epoki. Ludzie w XXI wieku nie powinni pracować w systemie z lat 80. - deklaruje Bogdan Żulewski, wiceszef MZZPRC. Dodaje, że związkowcy będą walczyli wszelkimi dostępnymi metodami. Według niego w dzisiejszym proteście będzie uczestniczyć co najmniej 600 osób.

Na system czterobrygadowy miałyby przejść, zgodnie z zamysłem władz Orlenu, także inne spółki należące do grupy kapitałowej. Chodzi m.in. o chemiczny Anwil Włocławek. Tam również pomysł się nie spodobał. Z kolei w Inowrocławskich Kopalniach Soli "Solino" z powodu problemów dotyczących pakietu socjalnego rozpoczęto rotacyjny protest głodowy (trwa już kilkanaście dni). Żulewski nie wyklucza, że do tej akcji przyłączą się także pracownicy innych spółek z grupy.

Jednak z rozbieżnościami między związkowcami a pracodawcami mamy ostatnio do czynienia także w wielu innych firmach. - Reakcja równa się akcji - komentuje Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Solidarności. Według niego ostatnio, szczególnie w spółkach Skarbu Państwa, jest tendencja do wprowadzania różnych zmian, które miałyby pokazywać, że władze próbują robić porządki. - Większa aktywność związków zawodowych jest reakcją na takie ruchy - tłumaczy.

We wrześniu protestowali związkowcy z prywatnych sieci handlowych Biedronka i Tesco. Ale większość sporów pracowników z zarządami faktycznie dotyczy państwowych przedsiębiorstw. W PGNiG kilkanaście dni temu udało się zakończyć spór zbiorowy. Do porozumienia nie doszły zaś władze i pracownicy Poczty Polskiej. Dziś i jutro strony siądą do stołu negocjacyjnego, aby rozmawiać o lansowanym przez zarząd nowym systemie wynagrodzeń, który związkowcy uważają za szkodliwy dla załogi.

- W zorganizowanej w połowie października manifestacji pod siedzibą Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji uczestniczyło 7 tys., czyli ok. 10 proc. pracowników Poczty Polskiej - mówi szef pocztowej "S" Bogumił Nowicki. Podkreśla, że protestujący chcieli w ten sposób zwrócić uwagę rządu na jego własność, jaką jest licząca już prawie 100 lat instytucja poczty. Są oburzeni tym, że w momencie, gdy wypowiadany jest układ zbiorowy, członkowie władz Poczty Polskiej zarabiają tyle, ile menedżerowie w prywatnych firmach.

Nowicki dodaje, że pracownicy oczekują wycofania decyzji o wypowiedzeniu układu zbiorowego. Gdyby nie doszło do tego do stycznia, kiedy upływa sześciomiesięczny okres uprawomocnienia się takiej decyzji, zorganizowana miałaby być kolejna pikieta, tym razem pod siedzibą rządu. - Zobaczymy, co się stanie, jeśli w Warszawie pojawi się połowa pracowników Poczty Polskiej - mówi Nowicki.

Pocztowi związkowcy obawiają się zwolnień. W 2010 r. Poczta Polska miała ok. 100 tys. zatrudnionych osób, teraz jest ich o ponad 20 tys. mniej. Zbigniew Baranowski, rzecznik firmy Poczta Polska, twierdzi, że jest ona stabilnym pracodawcą, który jako jedyny w tej branży oferuje umowy o pracę, a w dodatku od trzech lat nie przeprowadził żadnych zwolnień grupowych. Pracownicy korzystali tylko z programów dobrowolnych odejść.

Rozmowy trwają także w trzech spółkach należących do PGE (Ramb, Betrans i Bestgum). Na razie nie doszło jeszcze do strajku, choć wszędzie załogi opowiedziały się w październiku w referendach za tą formą protestu.

- W poznańskim oddziale PKP Cargo strajk został na razie zawieszony - dodaje Lewandowski. PKP Cargo złożyło w tym tygodniu w Państwowej Inspekcji Pracy zawiadomienie o powstaniu sporu zbiorowego z organizacjami związkowymi. Spór dotyczy głównie żądań płacowych, ale są i inne postulaty, m.in. ustanowienia przedstawicieli pracowników w radach nadzorczych spółek zależnych grupy.

- Bardzo poważny problem widać w Przewozach Regionalnych. Związkowcy dali tam już próbkę ogólnopolskiego strajku ostrzegawczego, a może dojść do kolejnych protestów - uważa rzecznik "S". Po 10 listopada wstrzymane mogą być pociągi tej firmy.

Na jutro pikietę zapowiadały również pielęgniarki i położne z pomorskich szpitali. O akcjach protestacyjnych mówi się też w szkolnictwie.

Tradycyjnie do protestów gotowi są górnicy. Przeciwko odebraniu przywilejów w postaci deputatu węglowego chcą za tydzień manifestować pod siedzibą Kompanii Węglowej jej byli pracownicy. Kilka dni temu załoga JSW, choć nie miała do tego żadnej podstawy prawnej - co podkreśla zarząd spółki - opowiedziała się masowo za... odwołaniem zarządu tej spółki. Taką opinię wyraziło prawie 99 proc. spośród wszystkich pracowników kopalń należących do JSW, którzy wzięli udział w dwudniowym referendum (ok. 3/4 załogi). Związkowcy uważają, że to dobitny sygnał, że pracownicy uważają politykę władz spółki za błędną.

Oszczędności w rafineriach

Analizowana przez władze Orlenu zmiana systemu pracy, która powinna przynieść oszczędności, ma być sposobem dostosowania się płockiego koncernu do znacznie trudniejszej sytuacji na rynku. Zdaniem Rafała Sekuły, dyrektora wykonawczego ds. kadr w PKN Orlen, propozycja przejścia na czterobrygadowy system nie oznacza kroku wstecz, a zmiana nie będzie rewolucją dla poszczególnych pracowników. - W systemie pięciobrygadowym w dwóch dniach w tygodniu w zakładzie są jednocześnie dwie zmiany. To oznacza dla spółki niższą efektywność. Przejście z systemu pięcio- na czterobrygadowy, jak szacujemy, oznaczałoby oszczędności rzędu 20-26 mln zł rocznie - wyjaśnia powody planowanej reorganizacji.

Szef kadr w Orlenie podkreśla, że średnia płaca brutto w płockim zakładzie w 2013 r. wynosiła 9,5 tys. zł (bez wynagrodzeń zarządu, rady nadzorczej i kluczowej kadry). Dodaje, że decyzje nie zostały jeszcze podjęte, ale byłoby to ujednolicenie systemu pracy we wszystkich rafineriach należących do Orlenu. W Czechach i na Litwie z powodzeniem funkcjonuje system czterobrygadowy, który do 2007 r. obowiązywał także w płockiej rafinerii. Osobom pracującym w systemie zmianowym na podstawie odrębnych ustaleń ze związkami zawodowymi należy się siedem dodatkowych dni wolnych w roku. Sekuła podkreśla, że po przejściu rafinerii na system czterobrygadowy to może się nie zmienić, choć ostatecznie zależeć będzie od rozmów z organizacjami związkowymi. Orlen zakłada, że w związku z planowaną reorganizacją liczebność załogi rafinerii w Płocku zmniejszyłaby się o 200-250 osób. - Tyle też osób będzie miało wtedy uprawnienia emerytalne. Jesteśmy otwarci na dyskusję o warunkach odejść tych pracowników - deklaruje Sekuła.

Władze Orlenu uważają za nietrafiony także argument podnoszony przez związkowców, że czterobrygadowy system przy pracy w ruchu ciągłym jest sprzeczny z polskim prawem. Wystarczy bowiem zapewnić odpowiednią obsadę osobową każdej z brygad. - Co do zastrzeżeń dotyczących norm ochronnych, również nie widzimy żadnych zagrożeń. System sprawdza się za granicą i w niektórych spółkach w Polsce - mówi dyrektor Sekuła.

@RY1@i02/2014/215/i02.2014.215.000001500.802.jpg@RY2@

Największe firmy, w których w ostatnich tygodniach dochodziło do protestów związkowców

Bartłomiej Mayer

barlomiej.mayer@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.