Prekariat nasz powszedni
Od kilku lat dużo się mówi na Zachodzie o prekariacie, czyli nowej, sfrustrowanej klasie społecznej żyjącej z pracy niestałej, elastycznej i słabo płatnej. Ale chcecie zobaczyć prawdziwy prekariat? To zajrzyjcie do nas, do Polski!
Tak podsumować można z grubsza nową, mocną książkę poznańskiego socjologa i działacza związkowego Jarosława Urbańskiego. Rzecz nosi tytuł "Prekariat i nowa walka klas". Ale to tylko z pozoru jest przełożenie na polskie warunki obserwacji poczynionych przez brytyjskiego ekonomistę Guya Standinga w głośniej książce "Prekariat. Nowa niebezpieczna klasa" z 2011 r. Tak naprawdę książka Urbańskiego jest po prostu lepsza. A już na pewno dużo ważniejsza z punktu widzenia rodzimego czytelnika. Urbański bierze bowiem pod lupę pewien nieopowiedziany (lub opowiedziany opacznie) rozdział polskiej transformacji. I to nie rozdział zamknięty, lecz trwający w najlepsze i przyjmujący coraz to nowe formy.
"Prekariat..." Urbańskiego to jakby odwrotna strona tego medalu, który tak bardzo lubimy prezentować przy okazji wszelkich dyskusji o minionych 25 latach polskich zmagań z wolnym rynkiem. Zazwyczaj pada wtedy argument o tym, jak to polska gospodarka stała się konkurencyjna. Tymczasem prekariat jest właśnie ceną za konkurencyjność. Bo ta w polskim wydaniu jest oparta głównie na taniej pracy. Pracy taniej, bo zazwyczaj nie tylko niskopłatnej, lecz także elastycznej i niepewnej. Takiej, w której większa część ekonomicznego ryzyka przerzucona jest na barki pracownika. Te ekonomiczne fakty mają również swoje socjologiczne konsekwencje. Tworzą sytuację, w której naturalna podległość pracobiorcy wobec pracodawcy jeszcze się pogłębia. A pracownik jest tak wdzięczny za możliwość zarabiania jakichkolwiek pieniędzy, że nawet nie śmie prosić o wyższe uposażenie czy choćby przestrzeganie przysługujących mu teoretycznie praw socjalnych. Według zasady: Podwyżki? Dajcie spokój! Oby teraz nie zaczęły się obniżki!
Socjologa Urbańskiego interesuje jednak coś jeszcze. Próbuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego polscy pracownicy tak łatwo się z takim stanem rzeczy pogodzili. Czemu kraj europejski - pod wieloma względami nawet zachodni - na polu stosunków pracy przypomina bardziej wielkie światowe montownie: Chiny i Bangladesz? Odpowiedź Urbańskiego jest świeża i ożywcza. Jego zdaniem przyczyną jest powszechna we współczesnej Polsce niezdolność do określenia swojej własnej przynależności klasowej. Mówiąc krótko: w przeciwieństwie do starej klasy robotniczej (np. świadomych swych praw i umiejących o nie walczyć górników) prekariusze często w ogóle nie wiedzą, że są prekariuszami. Dawni straganiarze (niedokończeni small biznesmeni z lat 90.) pracujący teraz w centrach handlowych, zatrudnieni w specjalnych strefach ekonomicznych monterzy kuchenek czy mające olbrzymi problem z pogodzeniem życia zawodowego z opieką nad dziećmi młode matki w ogóle nie wiedzą, że coś ich łączy. Owszem, czasem się buntują. Ale robią to na zbyt małą skalę i w zbytnim osamotnieniu. Przez co sami skazują się na nieskuteczność.
Ten, komu bliskie jest spostrzeżenie, że z polską pracą jest coś nie tak, znajdzie więc u Urbańskiego wiele nowych celnych argumentów. A nawet kilka interesujących propozycji naprawy sytuacji. Ale nawet jeśli czytelnik nie podziela wszystkich wniosków lewicującego socjologa, to i tak zawiedziony nie będzie. I doceni przenikliwość snutej przez Urbańskiego opowieści o polskich klasach społecznych. Bo dzięki "Prekariatowi..." łatwiej dostrzeże, że to, co pozornie marginalne (weźmy choćby protesty kupców usuwanych kilka lat temu spod warszawskiego Pałacu Kultury), jest tak naprawdę symptomem dynamicznych i fascynujących procesów społecznych. Pokazujących, że daleko nam jeszcze do pełnego zrozumienia tego, jak wolnorynkowe doświadczenie zmienia nasze społeczeństwo. I że nie zawsze są to zmiany na lepsze.
@RY1@i02/2014/177/i02.2014.177.000002600.802.jpg@RY2@
Jarosław Urbański, "Prekariat i nowa walka klas. Przeobrażenia współczesnej klasy pracowniczej i jej form walki", Wydawnictwo Książka i Prasa, Warszawa 2014
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu