Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto zastąpi Bartosza Kurka

3 lipca 2018

Po skreśleniu go z kadry status gwiazdy ma chyba już tylko Mariusz Wlazły. Sam jednak raczej nie pociągnie gry na mundialu. Antiga stawia na szeroki skład, my szukamy w nim nowych liderów

Stéphane Antiga, rezygnując z Bartosza Kurka, dał reszcie swoich zawodników ostateczny dowód na to, że każdy z nich może zostać bohaterem - gwiazdą pierwszych w historii mistrzostw świata w siatkówce rozgrywanych w Polsce. W zespole nie ma świętych krów i nikt nie może liczyć na miejsce w składzie tylko dlatego, że ma głośne nazwisko. Do meczu na Stadionie Narodowym pozostało zaledwie osiem dni, a wciąż tak do końca nie wiadomo, kto wybiegnie na parkiet przeciwko Serbii. Być może Francuz chce postawić na szerszą grupę ludzi. Wybierać skład na mecz na podstawie ostatniego meczu, a może wręcz treningu - jak to było w przypadku Kurka.

Siatkarz Lube Banca Macerata, obecny mistrz Włoch, niekwestionowana gwiazda polskiej siatkówki, tak naprawdę zagrał w tym sezonie jeden mecz w kadrze - wygrany przeciwko Włochom. Antiga, trenerski debiutant, podjął decyzję na podstawie jego postawy na treningach. Niektórzy uważają, że to nieuczciwe wobec zawodnika i że zdecydowały względy pozasportowe, ale to nieprawda.

Kurek był w szóstce

Bartek to superfacet, ale jak jest w gazie. Gdy mu nie idzie, staje się niezwykle kapryśny. A nie szło. I przez to dochodziło do spięć ze Stéphaneem. Bartek kontestował jego decyzje. Szansę jednak miał. W czasie jednego ze zgrupowań przez dziewięć dni kadra ćwiczyła ustawienia w ataku. Bartek był obok Drzyzgi i Nowakowskiego jednym z trzech, którzy zawsze wychodzili w pierwszej szóstce. Pozostali się zmieniali. On naprawdę wypadał najsłabiej z przyjmujących. Im gorzej mu szło, tym bardziej się frustrował. I to nie było tak, jak choćby z Winiarskim, że się męczył, ale szedł w górę. Bartek radził sobie coraz gorzej - opowiada nasz rozmówca mający wiedzę o kulisach wykluczenia Kurka. - Decyzja była uczciwa wobec Bartka i całej drużyny - dodaje.

Dwa dni po niej Polacy wygrali 3:2 z Rosją, mimo że w składzie nie było Mariusza Wlazłego, który podczas przegranego starcia z Bułgarią doznał na szczęście lekkiego skręcenia stawu skokowego. Po skreśleniu Kurka wszystkie oczy skierowane są właśnie na atakującego Skry Bełchatów. Wlazły wraca do kadry po kilku latach. Ostatni raz zagrał z orzełkiem na piersi u Castellaniego. Ale tak naprawdę to sukces odniósł z Lozano. To było wicemistrzostwo świata w 2006 r.

Ostatnia szansa Wlazłego

Dziś ma 31 lat. Twierdzi, że nie chce nikomu niczego udowadniać, ale mistrzostwa są dla niego wielką szansą. Przez lata grał wyłącznie w Skrze. Zdobywał z nią seryjnie mistrzostwa Polski, ale już Ligi Mistrzów nie zdołał, choć zespół był budowany właśnie dla tego celu. Gdy trzy lata temu Skra straciła tytuł na rzecz Resovii, wydawało się, że to nie tylko koniec wielkiej drużyny z Bełchatowa, lecz także koniec ery Wlazłego w polskiej siatkówce. "Szampon" grał słabo, przestawiony z pozycji atakującego na przyjęcie stracił skuteczność. Ale odbił się. I to jak. Choć niewielu stawiało na bełchatowian, to oni zostali mistrzem Polski, rozbijając faworyzowaną Resovię 3:0 w starciach finałowych. Wlazły szalał w ataku. W ostatnim meczu zdobył 23 punkty, zaserwował sześć asów, atakował z porażającą skutecznością (78 proc.).

Dla Wlazłego turniej będzie ostatnią okazją, by przejść do historii polskiej siatkówki nie tylko jako wielki talent, który na krótko błysnął w kadrze Lozano, lecz także człowiek, który poprowadził Polskę do dwóch medali mistrzostw świata. Oby tylko nie doznał kontuzji, bo wciąż jest bardzo delikatnym graczem.

Waleczny Kubiak

Niemal niezniszczalny jest za to Michał Kubiak. Po ostatnim sezonie przeniósł się z Jastrzębskiego Węgla do Halkbanku Ankara, co tylko potwierdza, jak wielką jest dziś gwiazdą. W Turcji jest pogoda dla siatkówki, do tamtejszej ligi ściągają głośne nazwiska. W Ankarze Kubiak będzie grał choćby ze słynnym Kubańczykiem Juantoreną i atakującym Bułgarii Tsvetanem Sokołowem.

Kubiak był jednym z odkryć Andrei Anastasiego. Był w składach drużyn, które zdobywały brąz Ligi Światowej, brąz ME, srebro Pucharu Świata czy wreszcie wygrywały światówkę. Ale dopiero w tym sezonie stał się gwiazdą - liderem, który walnie przyczynił się do zajęcia przez Jastrzębski Węgiel trzeciego miejsca w Lidze Mistrzów. Na początku tego sezonu reprezentacyjnego doznał idiotycznego urazu dłoni podczas... odnowy biologicznej. Zaczął się wyścig z czasem. Kubiak wrócił, ale na razie nie do końca wiadomo, w jakiej jest formie. Jeśli dojdzie do tego, co prezentował w lidze, może być liderem. Jego atuty to skuteczność w ataku, mocna zagrywka i ogromna waleczność.

Stary, dobry "Winiar"

Kolejnego kandydata na gwiazdę nie trzeba przedstawiać żadnemu kibicowi. Kapitan naszej reprezentacji Michał Winiarski od lat jest jej filarem. Gdy "Winiar" jest w formie, zespół osiąga sukces. Przyjmujący Skry (wraca do niej po roku w Rosji) to opoka, na której zbudowana jest gra drużyny. Może nie jest tak efektowny w ataku jak Kurek (będący w formie), nie zagrywa tak mocno jak Wlazły, ale to od niego zaczyna się gra.

To "Winiar" trzyma przyjęcie w zespole, to do niego często trafiają trudne, kluczowe dla losów seta czy meczu piłki. To on wyciąga wiele punktów w obronie. Ostatni sezon miał nieudany - w Rosji grał mało, trapiły go urazy. W kadrze też "się mordował". Jak Kurek musiał udowadniać na każdym treningu, że wciąż jest lepszy od młodych, atakujących szturmem - Buszka czy Miki. Dla Michała, tak jak dla Wlazłego, Zagumnego i Ignaczaka, to na pewno jeden z ostatnich, jeśli nie ostatni wielki turniej w karierze. On też był w Japonii. Wielu upatrywało w nim lidera, który poprowadzi nas do medalu podczas igrzysk w Pekinie. Dziś jest kapitanem. Czy poprowadzi nas na podium mistrzostw świata? Na pewno bez niego tam nie wejdziemy.

Kto jeszcze? Dziś można powiedzieć jedno - każdy z młodych zawodników, którzy na początku sezonu musieli radzić sobie sami w Lidze Światowej, nosi buławę w kieszeni. My stawiamy na Mateusza Mikę, o którym jeszcze pół roku temu wielu kibiców, nawet tych, co siatkówkę oglądają, wiedziało niewiele. Rok temu musiał wyjechać do Francji, bo w Polsce nie chciał z nim podpisać kontraktu żaden klub z PlusLigi. Wydawało się, że to może być koniec jego nieźle zapowiadającej się kariery. Podpisał kontrakt z Montpellier, w którym szkoleniowcem był Philippe Blain - dziś asystent Antigi, przez lata trener reprezentacji Francji. Montpellier o mało nie spadło z najwyższej klasy rozgrywkowej, ale Mika sezon miał świetny. To Blain podpowiedział Antidze, że warto na niego postawić.

207 cm, inteligencja i technika

Gdy biało-czerwoni lecieli do Brazylii na pierwszy weekend tegorocznej Ligi Światowej, wielu skazywało ich na pożarcie. Pierwszy mecz przegrali 0:3, ale walczyli jak równy z równym. Dzień później pokonali Canarinhos 3:0. Mika był jednym z tych, którzy walnie przyczynili się do sukcesu, choć to nie on był naszą największą strzelbą, ale jeszcze mniej znany Rafał Buszek. Najlepszy mecz, który do tej pory rozegrał, to zwycięskie starcie z Brazylią w Krakowie. Zdobył wówczas 16 punktów (Kurek - 3).

Mika był obok Nowakowskiego i Konarskiego jedną z kluczowych postaci w wygranym 3:2 meczu z Rosją, kończącym Memoriał Wagnera, na którym opieramy cały optymizm przed mistrzostwami. Brakuje mu doświadczenia, wygląda na delikatnego, ale ma 207 cm wzrostu, dobrze przyjmuje, a w ataku potrafi atakować i mocno, i inteligentnie. To może być klucz do zwycięstw takich jak z Rosją. A jak się wygrywa z Rosją, to można myśleć o medalach.

@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.00000270c.101.jpg@RY2@

Damian Filipowski/Reporter

Dla Mariusza Wlazłego turniej jest ostatnią okazją, by przejść do historii polskiej siatkówki jako człowiek, który poprowadził Polskę do dwóch medali mistrzostw świata

@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.00000270c.102.jpg@RY2@

Jacek Kozioł/East News

Michał Kubiak to jedno z odkryć trenera Anastasiego. Na początku sezonu doznał urazu dłoni i nie do końca wiadomo, w jakiej jest formie

@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.00000270c.103.jpg@RY2@

M. Lasyl/Reporter

Kapitan Michał Winiarski uznawany jest za opokę całej drużyny. Niemniej to dla niego prawdopodobnie ostatni duży turniej

Robert Małolepszy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.