Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Najpierw praca, potem małżeństwo

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Osoby bez zajęcia odkładają plany związane z założeniem rodziny

W ubiegłym roku blisko 29 tys. nowożeńców nie miało własnego źródła utrzymania - korzystało z pieniędzy partnera lub innych bliskich. Tak było w przypadku 23,2 tys. (12,9 proc.) kobiet, które włożyły w tym czasie obrączki, oraz 5,8 tys. (3,2 proc.) mężczyzn po ślubie - wynika z danych GUS. To zdecydowanie mniej niż w najgorszych pod tym względem latach 2002-2003. Na przykład w 2002 r. aż 57,8 tys. (30,1 proc.) poślubionych kobiet nie miało własnego źródła utrzymania oraz 24,3 tys. (12,6 proc.) mężczyzn.

Eksperci wskazują na wiele przyczyn tych zmian. - Wynikają one przede wszystkim z poprawy sytuacji na rynku pracy, choć nadal jest ona bardzo trudna - uważa prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego. Potwierdza to oficjalna statystyka - w 2002 r. było ponad 3,2 mln bezrobotnych, czyli najwięcej w ostatnim dwudziestopięcioleciu, a stopa bezrobocia wyniosła 20 proc. Tymczasem w ubiegłym roku w pośredniakach zarejestrowanych było 2,2 mln osób bez zajęcia, co dało stopę bezrobocia w wysokości 13,4 proc.

Małżeństwa zawierane są przez coraz starsze osoby. Mediana wieku mężczyzn wchodzących w związek małżeński wynosi już 28 lat i jest o ponad dwa lata wyższa niż w 2000 r. W przypadku kobiet wynosi ona 26 lat i również jest wyższa o ponad dwa lata. - Młodzież wydłuża sobie okres młodości i później osiąga samodzielność finansową - twierdzi dr Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.

Ale to tylko jedna strona medalu. - Dane GUS współgrają z naszymi badaniami prowadzonymi od połowy poprzedniej dekady - informuje prof. Irena Kotowska, demograf z SGH. Podkreśla jednak, że wynika z nich, iż dla kobiet praca stała się warunkiem wstępnym do myślenia o prokreacji czy o zawarciu małżeństwa.

To m.in. wynik boomu edukacyjnego, z którym mamy do czynienia od kilkunastu lat. Spowodował on, że kobiety są lepiej wykształcone niż mężczyźni. Wskazują na to m.in. dane ze spisów powszechnych ludności. Według nich w 2011 r. wśród dorosłych mężczyzn 14,8 proc. było po studiach - o 5,5 proc. więcej niż w 2002 r. Tymczasem, choć w 2002 r. dyplom ukończenia szkoły miała tylko co dziesiąta z kobiet, to w 2011 już co piąta.

- Z kolei niewielki odsetek mężczyzn bez własnego źródła utrzymania wynika z tego, że jak wykazują badania, bezrobotni mężczyźni są mniej skłonni od pracujących do zawierania związków małżeńskich - dodaje dr Piotr Szukalski.

Z danych GUS wynika również, że wśród nowożeńców bardzo szybko zmniejszała się liczba kobiet i mężczyzn bez własnych dochodów w latach 2009-2013, a więc w okresie spowolnienia gospodarczego, gdy stopa bezrobocia wzrosła z 12,1 proc. do 13,4 proc. - W okresie kryzysu niepokój o dochody jest silniejszy niż w okresie stabilnego rozwoju gospodarki, bo nawet jeśli ktoś ma pracę, to może ją stracić - zauważa prof. Kotowska. Dlatego część osób, która nie miała zajęcia, mogła odkładać decyzje o małżeństwie na lepsze czasy.

Eksperci są zgodni, że dane z okresu PRL są nieporównywalne z latami transformacji gospodarczej. Głównie dlatego, że w poprzednim ustroju nie było problemów ze zdobyciem etatu, choć praca była nieefektywna. Jeśli nowożeńcy nie mieli własnych dochodów (zwłaszcza kobiety), to głównie z powodu indywidualnego wyboru. - Tak było w przypadku choćby żon górników, które tradycyjnie miały się zajmować domem - ocenia dr Agata Zygmunt, demograf z Uniwersytetu Śląskiego.

Przybywa wiecznych dzieci

Z roku na rok przybywa dorosłych Polaków w wieku 25-34, którzy wciąż mieszkają z rodzicami. Tylko w latach 2005-2011 ich liczba wzrosła o 700 tys. - do 2,8 mln osób.

Zdaniem ekspertów spowodowane jest to w dużym stopniu sytuacją na rynku pracy. Zdobycie etatu jest bardzo trudne, szczególnie przez młodych ludzi. Przedsiębiorcy zatrudniają ich głównie na umowy określone, często na stanowiskach poniżej ich kwalifikacji i za niewielkie wynagrodzenie. To bardzo utrudnia decyzje o usamodzielnieniu się, a tym bardziej o założeniu rodziny czy kupieniu mieszkania.

Jak jednak podkreślają specjaliści, rosnąca liczba dorosłych dzieci mieszkających z rodzicami wynika nie tylko z przyczyn ekonomicznych. Jest to także efekt zmiany postawy rodziców. Dawniej młodzi ludzie, choć wiedzieli, że będą musieli zarabiać i płacić rachunki, szybciej wyprowadzali się z rodzinnych domów, by uwolnić się od ingerowania w ich sprawy i stałej kontroli. Natomiast współcześni rodzice dają często pełną wolność swoim dzieciom, a jednocześnie zapewniają im wygodę i finansowe zabezpieczenie. Stąd też młodzi nie garną się do samodzielności i ślubów, bo to mogłoby prowadzić do znacznego pogorszenia ich sytuacji materialnej.

JKK

@RY1@i02/2014/142/i02.2014.142.000000400.803.jpg@RY2@

Janusz K. Kowalski

 janusz.kowalski4@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.