Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwa złote przekute w miliony złotych

28 czerwca 2018

W tym sezonie Kamil Stoch zarobił już 624 tys. zł. Do tego dochodzą pieniądze z umów ze sponsorami. W skokach to duża kwota, ale też mała, jeśli porównamy ją do zarobków koszykarzy czy piłkarzy

Bez względu na to, jak Kamil Stoch zakończy trwający sezon Pucharu Świata, sportowo będzie on dla niego najlepszy w dotychczasowej karierze. Co prawda rok temu wygrał mistrzostwa świata, ale w tym został dwukrotnym mistrzem olimpijskim. Głównie dlatego, nawet gdyby nie udało mu się utrzymać na czele PŚ, to i tak nikt nie będzie mógł narzekać. Sam skoczek, wydaje się, też nie będzie marudził. Tym bardziej gdy w wolnej chwili spojrzy na stan konta. W tym sezonie jego zarobki bez problemu powinny przekroczyć milion złotych.

Jeden przelew wpłynie z Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który przed igrzyskami ogłosił, że za każdy złoty medal zdobyty indywidualnie wypłaci 120 tys. zł, za srebrny - 80 tys. zł, a brązowy - 50 tys. zł (to kwoty netto). Być może premie byłyby wyższe, jak choćby za podium w Vancouver cztery lata temu (250 tys. zł za złoto, 150 tys. zł za srebro i 100 tys. zł za brąz), ale niewykluczone, że władze PKOl zasugerowały się słowami Apoloniusza Tajnera. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego (który też prawdopodobnie nagrodzi Stocha, ale na razie brak szczegółów) liczył w Soczi na... 12 medali. W kwotach nagród zawarte jest już wsparcie Kulczyk Holding i Kulczyk Investments, strategicznego sponsora olimpijskiej reprezentacji. Niewykluczone, że Jan Kulczyk, najbogatszy Polak, zdecyduje się na jakieś dodatkowe nagrodzenie bohatera narodowego.

W każdym razie Stoch za podwójne złoto olimpijskie od PKOl dostanie 240 tys. zł. To mniej, niż Adam Małysz otrzymał za dwa srebra na poprzednich igrzyskach - 300 tys. zł. Sukces skoczka to także sukces trenerów, a więc Łukasz Kruczek i jego asystenci mogą oczekiwać w sumie 120 tys. zł (60 tys. zł za złoty medal, 40 tys. zł za srebrny i 25 tys. zł za brązowy).

Następna wpłata na konto Stocha przyjdzie od Ministerstwa Sportu i Turystyki. Andrzej Biernat i jego resort w zależności od osiągniętego wyniku wypłaci od 2,3 tys. zł do 32 tys. zł. Wprawdzie nie sprecyzowano, ile za jaki medal, ale trudno wyobrazić sobie, że tak wybitne osiągnięcie nie zostanie wycenione na maksymalną kwotę, czyli w sumie 64 tys. zł.

27-letni Stoch, dzięki temu, że stanął na podium w Soczi, zapewnił sobie także emeryturę olimpijską. Obecnie wynosi ona niespełna 2,5 tys. zł i będzie przysługiwała mu dopiero za kilka lat. Wypłacana jest ona bowiem dopiero po zakończeniu kariery i po ukończeniu 35. roku życia.

Nadawcą kolejnych przelewów w tym sezonie będzie FIS, czyli organizator Pucharu Świata. Do tej pory skoczek z Zębu zagwarantował sobie 92,1 tys. franków szwajcarskich, czyli blisko 320 tys. zł. Do końca zawodów pozostało jeszcze sześć konkursów indywidualnych (najbliższy 26 lutego w szwedzkim Falun). W każdym z nich do zgarnięcia jest od 10 tys. franków (34 tys. zł) za zwycięstwo do 100 franków za 30. miejsce.

To wszystko były oficjalnie podane kwoty. Większą część zarobków najlepsi sportowcy czerpią jednak od sponsorów. Choć ci na razie muszą się wstrzymać z jakimikolwiek działaniami, bo tak wynika z Karty olimpijskiej. W przeciwnym razie MKOl może nawet odebrać tytuł sportowcowi (dlatego jedyną jak na razie nagrodą dla Stocha było niespodziewane dla niego wysłanie do Soczi jego żony Ewy Bilan). Skoczka sponsorują firma 4F (marka odzieżowa należąca do jego menedżera), Mercedes-Benz, Fischer (producent sprzętu narciarskiego) i Isover (firma z branży budowlanej). Wartość wszystkich umów przed igrzyskami była wyceniania na blisko 400 tys. zł. To znacznie mniej niż w przypadku Justyny Kowalczyk. Mistrzyni olimpijska tylko od sponsorów (Raiffeisen Polbank, Rafako Grupa PBG i Fischer) dostaje mniej więcej 2 mln zł. Dlatego wszystko jeszcze przed Stochem. Jego wartość reklamowa może teraz wzrosnąć do ponad miliona złotych od każdego potencjalnego podmiotu.

To jednak nic przy Marcinie Gortacie. Gracza Washington Wizards z najpopularniejszej i najbardziej dochodowej koszykarskiej ligi świata i najlepszego zawodnika niszowej dyscypliny w skali globalnej dzielą lata świetlne. Gortat, choć z reprezentacją Polski nie był na igrzyskach ani nie zdobył mistrzostwa świata lub Europy, rocznie zarabia 25 mln zł. Z kolei Robert Lewandowski za cztery lata gry w Bayernie Monachium zarobi minimum 55 mln euro. Minimum, bo do kwoty dojdą jeszcze pieniądze z kontraktów reklamowych (ok. 10 mln zł).

Na drugim biegunie jest Zbigniew Bródka. Mistrz olimpijski w łyżwiarstwie szybkim oprócz nagród od PKOl i Ministerstwa Sportu i Turystyki może liczyć na... pensję strażaka, która nie wynosi nawet 2 tys. zł. Ale do 67. roku życia gasić pożarów nie musi. W razie czego będzie mógł skorzystać z emerytury olimpijskiej.

27-letni Kamil Stoch zapewnił sobie też emeryturę olimpijską

@RY1@i02/2014/035/i02.2014.035.00000160c.803.jpg@RY2@

AP

W tym sezonie zarobki mistrza olimpijskiego powinny przekroczyć 1 mln zł

Tomasz Biliński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.