Dzieci z bidula jak pionki na planszy
Państwo powinno zapewniać sierotom stabilną opiekę, tymczasem przerzuca dzieci między placówkami - nierzadko nawet kilkukrotnie w ciągu zaledwie paru lat. Rzecznik praw dziecka interweniuje
Kamila w ciągu czterech lat sześciokrotnie zmieniała placówkę, która się nią opiekowała. Najpierw trafiła do pogotowia opiekuńczego w Gdańsku. Później została umieszczona w rodzinnym domu dziecka. Po niecałych trzech latach znów wróciła do pogotowia, z którego przeniesiono ją do niepublicznej placówki opiekuńczo-wychowawczej. Tam spędziła jedenaście miesięcy. Ale to nie był koniec jej drogi. Fundacja Agawa, która prowadziła placówkę, zdecydowała się przeprowadzić Kamilę w nowe miejsce. Pod koniec ubiegłego roku kontrole wykazały w fundacji nieprawidłowości, a gmina rozwiązała z nią umowę. Wychowankowie, w tym Kamila, trafili do innych ośrodków pieczy zastępczej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.