Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nawet nie wiecie, jaki mieliście kapitał

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Polska nie była wcale dzikim Wschodem, który można było ucywilizować tylko dzięki inwestycyjnej kroplówce z Zachodu

Gavinem Rae

Zajmuje się pan badaniem polskiej transformacji. Ale z dość nietypowego punktu widzenia.

Tak. Urodziłem się w Anglii, moi rodzice byli Szkotami. Po raz pierwszy przyjechałem do Polski w 1996 r. W zeszłym roku dostałem polskie obywatelstwo. Tutaj mieszkam i pracuję. W tym sensie owoce polskiej transformacji to mój chleb powszedni.

I jak ten chleb smakuje?

Na początku było wielkie zdziwienie.

Dlaczego?

Bo ja jestem dzieckiem epoki thatcheryzmu. Wychowałem się w atmosferze wielkiej zawieruchy i ostrego konfliktu społecznego wywołanego przez konfrontacyjną politykę torysowskiego rządu z lat 80. Dlatego zupełnie nie mogłem zrozumieć, dlaczego tutaj w Polsce Margaret Thatcher była - i często jest nadal - stawiana za wzór skutecznego politycznego przywódcy.

Wiadomo. Niejeden polski polityk chciał być jak Żelazna Dama. Reformować bez oglądania się na opór niezadowolonych.

Zwykle mówię Polakom, że w Wielkiej Brytanii Thatcher kojarzy się raczej z Wojciechem Jaruzelskim. A więc postacią bardzo kontrowersyjną, którą trudno uznać za symbol, który może kogokolwiek połączyć.

Ale zostawmy symbole.

Na poziomie merytorycznym zawsze zaskakiwało mnie podejście Polaków do kapitału. Moim zdaniem przesadnie wąskie. Panuje na przykład przekonanie, że w takich krajach jak Polska w ciągu ostatnich 25 lat zbudowano kapitalizm bez kapitału. To przejaw błędnego myślenia, które trzeba sprostować.

I pan potrafi to zrobić?

Właśnie o tym jest moja książka, która się wkrótce ukaże. Nosi tytuł "Privatising Capital. The Commodification of Polands Welfare State" (Prywatyzując kapitał. Utowarowienie polskiego państwa dobrobytu; wydawnictwo Peter Lang). Pokazuję w niej, że nie jest prawdą, jakoby polskie przemiany były możliwe tylko dzięki napływowi zagranicznego kapitału. Próbuję się w niej przeciwstawić popularnemu twierdzeniu, że Polska z przełomu lat 80. i 90. to był taki "dziki Wschód", który udało się ucywilizować dzięki inwestycyjnej kroplówce z Zachodu. Tymczasem w Polsce kapitał był.

Zaraz pan wyjdzie na obrońcę Polski Ludowej. Ratuje pana chyba tylko brytyjski rodowód.

Polska w 1989 r. startowała z punktu zero i nie ma w tym nic kontrowersyjnego. To raczej zdroworozsądkowe podejście opierające się na tym, że żaden system ekonomiczny nie rodzi się w próżni. Bo zawsze jest kontynuacją tego, co było wcześniej. A moja teza jest taka, że w Polsce przed 1989 r. udało się zbudować nieidealne, ale jednak państwo dobrobytu. W postaci bazy infrastrukturalnej, przemysłu, wysokiego poziomu zatrudnienia, sprawnego systemu emerytalnego oraz darmowej edukacji i służby zdrowia. To był kapitał, który umożliwił Polsce przejście do kapitalizmu, gdy nastały ku temu warunki polityczne. Nie potrafiąc tego należycie odczytać, Polska sama robi sobie krzywdę.

Dlaczego?

Odkąd tutaj jestem, zastanawiało mnie, dlaczego tak wielu Polaków uważa państwo dobrobytu za przeżytek. Po kilku latach zrozumiałem. Moim zdaniem jest to wynik braku zrozumienia dla tego kapitału, który już tu był. W konsekwencji historia III RP to dla mnie obraz trwonienia tego kapitału - głównie przez jego nieprzemyślaną prywatyzację. Widać to w wielu dziedzinach: przemyśle, emeryturach, uelastycznianiu rynku pracy, komercjalizacji służby zdrowia czy wreszcie wprowadzaniu logiki rynkowej do edukacji. To wszystko są kolejne rozdziały tego procesu. I właśnie o nich jest moja książka.

@RY1@i02/2015/025/i02.2015.025.00000270b.802.jpg@RY2@

wojtek górski

Gavin Rae socjolog ekonomii z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.