Dziennik Gazeta Prawana logo

Olimpijskie niespełnienie

27 czerwca 2018

W Rio zdobyliśmy 11 medali, najwięcej na igrzyskach w XXI w. To statystyka. Nawet gdybyśmy w Brazylii odnieśli większe sukcesy, to nie dowiedzielibyśmy się o polskim sporcie niczego nowego

Olimpijskie medale można mierzyć, ważyć, porównywać ("Bo w Pekinie było więcej złotych"), ale niewiele z tego wyniknie. Tym bardziej że ciągle jesteśmy detalistami w ich produkcji, mogącymi z zazdrością spoglądać choćby na Węgrów (15 krążków, 8 złotych). Wyobraźmy sobie jednak, że faworyci pokroju Pawła Fajdka, Adama Kszczota czy kajakarskiej czwórki nie zawodzą i z Rio przywozimy - powiedzmy - 18 medali, w tym cztery-pięć z najcenniejszego kruszcu. Wielki sukces? Na to by wychodziło. Tymczasem wnioski na temat polskiego sportu byłyby wówczas takie same jak teraz. Rozczarowani możemy być tylko tym, że medalowe statystyki z Rio nie wzmocniły uczucia, które towarzyszy nam od dwóch-trzech lat - że w wielu dyscyplinach zaczęliśmy przebijać sufit.

Olimpijski paraliż

Jest kilka prawd na temat rodzimego sportu. Zbigniew Król, trener Kszczota, podkreśla, że w Polsce warunki dotowania sportu wyczynowego - mowa o wspieraniu najlepszych - są bardzo dobre. - Zaryzykowałbym tezę, że jedne z najlepszych na świecie - twierdzi szkoleniowiec.

I rzeczywiście - w Rio od sportowców i trenerów nie było słychać słowa skargi, że czegoś zabrakło, że nie było pieniędzy, że byli zostawieni sami sobie

Dziennikarze robili wielkie oczy, gdy windsurfer Piotr Myszka - pechowo stracił brązowy medal w ostatnim wyścigu - wygłosił po zawodach pean na cześć Polskiego Związku Żeglarskiego. - Każdemu olimpijczykowi życzę takiego wsparcia, jakie ja miałem. Ludzie oddali kawał serca i czasu, żebyśmy tu wypadli jak najlepiej. Szkoda, że nie było medalu, bo nie byłoby pytań, co nie wyszło i czy wszystko miałem zapewnione - uśmiechał się zawodnik. A miał zapewnione. Przed igrzyskami siedem razy pojechał do Rio i trenował na olimpijskim akwenie - podobnie jak inni kandydaci do medali.

Można oczywiście postawić pytanie, że skoro niektórzy faworyci zawiedli, to czy pieniądze były wydawane właściwie. Ale jak to zmierzyć? Przecież Fajdek był w formie na złoto, nikt nie mógł przewidzieć, że powinie mu się noga w eliminacjach.

- W sporcie dziewięćdziesiąt procent można wypracować, a kolejne dziesięć zależy od szczęścia, od tego, jak się ułoży turniej - przekonuje Monika Pyrek, była tyczkarka, wielokrotna medalistka mistrzostw świata i Europy, która z igrzysk zawsze wracała z pustymi rękami. Do Rio przyjechała jako kandydatka do Komisji Zawodniczej MKOl; nie dostała się. - Jestem takim samym przypadkiem jak Paweł, mogę spojrzeć na to z perspektywy czterech lat, w czasie których nie jestem już aktywnym sportowcem. Bardzo duża waga przykładana jest do tej imprezy i zawodnicy czują się tak, jakby całe ich życie zależało od tego, czy osiągną sukces na igrzyskach. Ta myśl paraliżuje. To, że emerytury olimpijskie są tylko za medale z igrzysk, też pewnie jest okolicznością, która paraliżuje zawodników. Mamy wielu medalistów mistrzostw świata, którzy zasługują na wsparcie państwa, bo zostawiają większość swojego życia w sporcie, a w wieku trzydziestu paru lat kończą karierę i mają stratę do swoich rówieśników. Muszą zaczynać normalne życie dosyć późno. Tutaj upatruję tych problemów, jest na nas wielka presja, która siedzi z tyłu głowy.

To czasem jest walka nie tylko o siebie, ale o całą dyscyplinę. - Mamy medal i nie będzie już obaw, że spadniemy do drugiego koszyka finansowania ministerialnego. Mamy spokój na cztery lata - podkreślał trener kadry zapaśniczek w stylu wolnym Krzysztof Ołenczyn, po tym jak Monika Michalik zdobyła na olimpijskiej macie brąz. - To jest bardzo ważne. Teraz mieliśmy zapewnione wszystko, co sobie wymyśliłem, od odżywek po psychologa. Nadwyrężyliśmy budżet związku (dotacje z resortu idą do związków sportowych, potem są wewnętrznie dystrybuowane, z zastrzeżeniem, że najlepsi mają dostawać najwięcej - red.), ale myślę, że się opłaciło.

Ciągnąć wózek wspólnie

W innym nastroju z Rio więc wyjechali zapaśnicy czy kolarze, a w innym pływacy, którzy nie dostali się do żadnego finału. Nie wspominając o działaczach Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Leży i kwiczy też kilka innych dyscyplin (np. boks amatorski). Niektóre związki trzeba reformować, inne już działają według profesjonalnych standardów. Choć, jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach. Popatrzmy choćby na zapasy: wolniacy na igrzyska wystawili mocną kadrę, a w zapasach klasycznych, w których kiedyś odnosiliśmy sukcesy, nie mieliśmy ani jednego reprezentanta.

Ołenczyn: - Bo u nich zrobiło się jak w polityce. Rządzącym był trener kadry, a szkoleniowcy klubowi działali jak opozycja. Nieważne, co robił, wszystko było źle. Jak się tam nie opamiętają, to nie będzie czego zbierać. Żeby był wynik, wszyscy muszą ciągnąć wózek w jedną stronę.

Identyczne refleksje miał Myszka. - W żeglarstwie też bywało różnie, ale w końcu wszyscy zrozumieli, że trzeba grać w jednej drużynie. W pojedynkę nic nie zrobisz w starciu z potęgami. Udało się kiedyś Mateuszowi Kusznierewiczowi, ale to był wyjątek potwierdzający regułę. Jeśli sukcesy mają być powtarzalne, trzeba działać wspólnie - przekonuje.

Program na lata

O ile udało się stworzyć system dopieszczający najlepszych, o tyle ciągle jest problem ze wspieraniem sportu na niższych szczeblach.

- Dziś po prostu nas, jako kraju, nadal nie stać, by na odpowiednim poziomie finansować zaplecze - uważa Adam Krzesiński, sekretarz generalny PKOl, medalista olimpijski w szermierce. - Największą bolączką naszego sportu jest kondycja finansowo-organizacyjna klubów. Wiąże się z tym drugi istotny element. Mamy za mało trenerów w poszczególnych sportach, a ci wybitni nie robią się coraz młodsi, nieraz są to ludzie ponad 70-letni. Często młodzi, zdolni trenerzy wyjeżdżają za granicę, bo tam mają lepsze warunki do pracy. I nad tym trzeba się pochylić, jeżeli chcemy, żeby te wyniki były lepsze niż w tej chwili.

Do tego można dołożyć braki infrastrukturalne, małą powszechność sportu wśród dzieci i młodzieży, Krzesiński podnosi też konieczność stworzenia nowego systemu zorganizowanego szkolenia. - Nie da się działać w sporcie od jednej dużej imprezy do drugiej. To musi być wieloletni program, który jest konsekwentnie realizowany niezależnie od tego, kto rządzi krajem - przekonuje. Jednocześnie zastrzega, że nie można być kąpanym w gorącej wodzie. Bo sport jest dziedziną, w której z wtorku na środę nie odnosi się sukcesów. - Potrzeba czasu. Ci, którzy inwestują w sport, muszą być cierpliwi.

Nowe gwiazdy

- Przed przyjazdem tutaj wierzyłam, że to mogą być dla nas wyjątkowe igrzyska, ale wydaje mi się, że wynik z Rio nie oddaje kondycji polskiego sportu - uważa Pyrek. - Mogło być lepiej, bo kilka szans straciliśmy bardzo pechowo.

Krzesiński: - Nie my jedyni. Potwierdziła się prawda, że igrzyska są innymi zawodami niż mistrzostwa świata czy Europy i ciężko jest wytrzymać tę presję. Mieliśmy takie przykłady w naszej kadrze. Ale z drugiej strony to impreza, która kreuje nowe gwiazdy. Z całym szacunkiem, ale czy przeciętny kibic w Polsce słyszał o Marysi Andrejczyk? Nie oszukujmy się, niewielu. A ta dziewczyna otarła się o medal i jest przyszłością polskiej lekkiej atletyki. Tak samo jak Karol Robak w taekwondo, 18-letni chłopak, który bez kompleksów walczył z najlepszymi na świecie. Minimalnie przegrał ćwierćfinał.

Innymi słowy, kandydatów na medalistów olimpijskich w Tokio już mamy. Mamy też kolejne cztery lata na to, żeby dobre udoskonalić, a popsute - naprawić. Do pracy trzeba zabrać się od zaraz.

@RY1@i02/2016/161/i02.2016.161.000001600.801.jpg@RY2@

AP

Tutaj nie było niemiłej niespodzianki - Anita Włodarczyk pewnie zdobyła olimpijskie złoto

@RY1@i02/2016/161/i02.2016.161.000001600.802.jpg@RY2@

ŁUKASZ TRZESZCZKOWSKI/NEWSPIX.PL

Wojciech Nowicki był załamany trzecią lokatą w rzucie młotem

@RY1@i02/2016/161/i02.2016.161.000001600.803.jpg@RY2@

Kuba Atys/Agencja Gazeta

Pięcioboistka Oktawia Nowacka w pięknym stylu wywalczyła ma igrzyskach brązowy medal

Przemysław Franczak,

Paweł Hochstim

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.