Kobiety nie są słabą płcią. Tak naprawdę są silniejsze niż myślą
Ewa Kurowska-Tober, partner kierująca praktyką IPT w DLA Piper
Gdyby to mężczyźni rodzili, mieli okres, wychowywali dzieci, na świecie byłoby… świat byłby niewątpliwie inny. Na pewno bardziej otwarty na potrzeby związane z rodzeniem i posiadaniem dzieci. Pewnie od dawna zapewnione byłyby prawnie mechanizmy wspierające łączenie macierzyństwa, a raczej „tacierzyństwa” z pracą - coś o co kobiety długo musiały walczyć, i ciągle zresztą walczą na tym polu. Ale może też świat byłby zwyczajnie lepszy - miejsce pracy byłoby bardziej otwarte na potrzeby osób mających dzieci, menstruujących, ale także - szerzej patrząc - mających rozmaite potrzeby związane z ich życiem prywatnym.
Przez to, że kobiety rzadziej kierują wielkimi korporacjami, w biznesie wciąż… wiele potrzeb kobiet wciąż nie jest dostatecznie słyszanych przez kadrę zarządzającą. Niestety, dominacja męskiej części społeczeństwa w kadrze zarządzającej odbija się na stylu pracy, mniejszej wrażliwości na różnice płciowe, nie tylko wynikające z macierzyństwa, ale ogólnie z biologii kobiecej. Coraz częściej na świecie mówi się o zaletach kobiecego zarządzania jako bardziej otwartego na innych, na słuchanie drugiej strony, o silniejszej empatii, umiejętności doceniania i chęci znalezienia porozumienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.