Dziennik Gazeta Prawana logo

Namiastka normalności

22 sierpnia 2019

Rodzice zastępczy muszą być psychiatrami, psychologami i menedżerami w jednym. I udowadniać urzędnikom, że z wychowaniem radzą sobie lepiej niż biologiczni

Agata jest samotną matką zastępczą czwórki dzieci. – Podjęliśmy tę decyzję wspólnie z mężem 15 lat temu. Pierwsza dwójka, którą przyjęliśmy, to rodzeństwo z pełnoobjawowym FAS, alkoholowym zespołem płodowym. Potem dołączyła do nas dziewczynka, również z FAS. Mieliśmy pokończone kursy i obietnicę od powiatowego centrum pomocy rodzinie, że podpisze z nami umowę na rodzinę zawodową (forma pieczy, w której rodzic podpisuje umowę z powiatem, wykonuje pracę, za którą dostaje wynagrodzenie – red.). Na słowach się skończyło – mówi. Dlaczego? Zawodowemu rodzicowi zastępczemu trzeba płacić – nie mniej niż 2 tys. zł brutto miesięcznie (precyzuje to ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej). Niezawodowy opiekun za swoją pracę nie dostaje złotówki, a robi to samo. – Pasja i misja. Bez tego długo bym nie wytrzymała. Z mężem rozwiedliśmy się w 2011 r. To było pokojowe rozstanie. On po prostu miał dość – opowiada Agata.

Pozostało 95% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.