Futerka mogą skończyć w zamrażarce
Ustawę o ochronie zwierząt po poprawkach senackich może czekać podobny los, co słynną ustawę zakładającą wzrost wynagrodzeń dla polityków
Jak wynika z informacji DGP, Porozumienie jest za tym, żeby nie głosować poprawek Senatu do ustawy o ochronie zwierząt. ‒ Na pewno nie powinny być głosowane do końca pandemii ‒ mówi nam polityk Porozumienia. Jeśli to stanowisko zyska poparcie w koalicji, to ustawa trafi do sejmowej zamrażarki i może w ogóle nie wyjść z parlamentu. Tak się stało ze słynną ustawą o podwyżkach dla VIP-ów, która po odrzuceniu przez Senat nie została do tej pory rozpatrzona. Sejm nie ma w konstytucji wyznaczonego terminu na rozpatrzenie poprawek Senatu, więc mogą one czekać nawet do końca kadencji. Jeśli do tego czasu nie zostaną rozpatrzone, ustawa ulega dyskontynuacji i przepada. Stanowisko Porozumienia oznacza, że albo tak się stanie, albo odłoży się decyzję na koniec pandemii, co nastąpi najwcześniej wiosną.
Także drugi koalicjant PiS, Solidarna Polska, nie zamierza umierać za sprawę tzw. ustawy futerkowej. ‒ Na razie nikt z nami głosowania sejmowego nie konsultował, ale w tej sprawie zdajemy się na większego koalicjanta ‒ mówi jeden z polityków tego ugrupowania. ‒ Ustawa w wersji po Senacie nie jest zła, bo idzie naprzeciw naszym poprawkom zgłaszanym w Sejmie. Medialnie rozgrywany był eksport wołowiny i eksport drobiu, to poważne biznesy. Co do samych futerek, to nikt za norki ginąć nie będzie, zwłaszcza że sama branża twierdzi, że jest w stanie się przebranżowić albo przenieść się na Ukrainę ‒ dodaje nasz rozmówca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.