Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Goniąc króliczka na elektrycznej hulajnodze

13 września 2020
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W tym roku szczyt ekonomiczny został przeniesiony z Krynicy do Karpacza. To co prawda w innych górach, ale też ładnie. Wyobrażam sobie, że takie imprezy to nie lada gratka dla uczestników, bo w przerwach pomiędzy panelami mogą sobie wyskoczyć na chwilę w góry. Z perspektywy Warszawy trudno jest mi powiedzieć, kto się wybrał na najbardziej znany karkonoski szczyt, czyli Śnieżkę, ale doskonale widać, że np. szef resortu infrastruktury Andrzej Adamczyk postanowił wykorzystać okazję i wspiąć się na szczyt niekompetencji i żenady. Minister, który podczas forum brał udział w panelu poświęconym zrównoważonemu transportowi, postanowił zabrać głos w sprawie UTO.

UTO to nie jest skrót od „utopia”, choć po pięciu latach prac nad projektem ustawy w tej sprawie skierowanie go do Sejmu może się wydawać równie nierealne. UTO to skrót od urządzeń transportu osobistego, ale zgodnie z projektowaną definicją tylko tych napędzanych silnikiem elektrycznym. Takie jak elektryczne hulajnogi czy deskorolki, które z punktu widzenia prawa poruszają się w próżni, ale z perspektywy ulicy już nie, tworząc przy tym nie lada zamieszanie na chodnikach, ścieżkach i drogach. Jako się rzekło, piąty rok zajmuje ujęcie w ramy prawne zasad poruszania się UTO – co, przyznać trzeba, łatwe nie jest, bo każdy uczestnik ruchu drogowego widzi ich miejsce gdzie indziej. Najbardziej aktualna koncepcja jest taka, że UTO mają jeździć po ścieżkach rowerowych, gdy nie ma ścieżki, to po jezdniach, o ile obowiązuje na niej ograniczenie ruchu do 30 km/h, a przy braku powyższych – po chodniku.

Tymczasem podczas forum minister Adamczyk wypalił: – Musimy doprowadzić do tego, żeby użytkownicy tych urządzeń transportu osobistego – to są często elektryczne deskorolki, elektryczne hulajnogi – nie stwarzali zagrożenia dla pieszych i dla kierujących pojazdami, dla rowerzystów. Dlatego też będą oni zmuszeni tym zapisem ustawowym, aby korzystać tylko i wyłącznie z dróg, które dopuszczają prędkość do 50 km/godz. I to nie jazda środkiem jezdni, a jej skrajem.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.