Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Polonizujemy rozmowy o budżecie UE

Premier Mateusz Morawiecki miał przekonywać inne stolice, że mechanizm praworządnościowy wymagałby zmian traktatów
Premier Mateusz Morawiecki miał przekonywać inne stolice, że mechanizm praworządnościowy wymagałby zmian traktatów
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Napięcia w obozie Zjednoczonej Prawicy utrudniły porozumienie w Brukseli. Solidarna Polska chce być obrońcą górników

Przywódcy w Brukseli szli na rekord. Kiedy zamykaliśmy to wydanie, po trzech i pół dnia szczytu liderzy dopiero zasiadali do omówienia kluczowych z perspektywy Polski spraw praworządności i klimatu. Chociaż przed szczytem były widoki na szybkie porozumienie, to naciski wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy i presja innych stolic mocno skomplikowały sytuację. Konfrontacja stała się nieunikniona. Zwłaszcza w sprawie praworządności. Z jednej strony premier Węgier Viktor Orbán zapowiadał weto, jeśli mechanizm „pieniądze za praworządność” zostanie zapisany w porozumieniu. Z drugiej strony za powiązaniem wypłat z budżetu UE z praworządnością mocno optowała Holandia stojąca na czele grupy „oszczędnych”. Jak się dowiadujemy, polska delegacja próbowała zbić argumenty Holendrów, podłączając się pod obawę podzielaną przez wiele krajów, że celem holenderskiego premiera Marka Ruttego jest po prostu to, by pieniędzy nie dać, a praworządność jest jednym z wytrychów stosowanych przez Hagę. Wcześniej Holandia upierała się przy jednomyślnym zatwierdzaniu planów narodowych przez wszystkie kraje, co dałoby jej władzę blokowania wypłat dla dowolnego kraju w UE korzystającego z pomocy. Premier Mateusz Morawiecki, przyjmując mniej konfrontacyjne stanowisko niż Węgry, miał przekonywać inne stolice, że mechanizm praworządnościowy wymagałby zmian traktatów. – Do tej pory wszystkie procedury dotyczące zarządzania funduszami dotyczyły korupcji. Jeśli tak miałby wyglądać zapis o praworządności, to nie ma problemu, bo taki jest interes finansowy UE. Natomiast zapis proponowany przez Holandię jest na tyle ogólny, że wprost otwiera furtkę do tego, żeby pieniędzy nie dać – słyszymy od źródła.

Wewnątrz obozu rządzącego napięcia przed unijnym szczytem pojawiły się w dwóch kwestiach – obok praworządności kontrowersje budziło zobowiązanie Polski do neutralności klimatycznej do 2050 r. Na to naciskała z kolei Francja. Proponowane zapisy nie oznaczały jednak, że Warszawa musiałaby deklarować neutralność klimatyczną na szczycie, czego nie zrobiła do tej pory jako jedyna stolica. Chodziło raczej o zobowiązanie się do tego już w planach transformacyjnych, które są warunkiem otrzymania wsparcia na sprawiedliwą transformację energetyczną. W treść porozumienia ma być też wpisane podniesienie pułapu środków wydawanych na walkę ze zmianami klimatycznymi do 30 proc.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.