Zabetonowana Polska solidarna
J eszcze w 2007 r. w kampanii wyborczej PiS do Polski solidarnej dodawał szczyptę Polski liberalnej. W obecnej, poza Krzysztofem Bosakiem, wszyscy kandydaci poszli do wyborów z wizją państwa, które będzie dawało jeszcze więcej niż do tej pory. Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował kolejny raz emeryturę bez podatku, dobrowolny ZUS czy 1000 zł stypendium dla każdego studenta, który zobowiąże się przepracować co najmniej 10 lat w Polsce. Z kolei Robert Biedroń proponował dochód podstawowy na czas koronawirusa, emeryturę minimalną 1600 zł czy znaczące podwyższenie wydatków na zdrowie do 7,2 proc. PKB. Szymon Hołownia nie pokazywał konkretnych propozycji, mówił za to o znaczącym ulepszeniu systemu edukacji, zdrowia i rozbudowie systemu opieki dla seniorów, co nazwał „Polską solidarną”. Kandydat KO przejął w II turze wiele pomysłów, a od siebie dorzucił np. podwyżkę emerytur kobiet o 200 zł za każde dziecko lub przyspieszenie dojścia do wydawania 6 proc. PKB na zdrowie już w przyszłym roku – co nazwał „Nową solidarnością”.
Warunki gry, jakie od lat – a zwłaszcza w minionym „wyborczym czwórboju” – narzuca PiS, powodują, że w zakresie politycznych postulatów pewne rzeczy stały się nienaruszalne. Ci, którzy próbują je podważać, są skazani na marginalizację. Choć rywalizacja między Andrzejem Dudą i Rafałem Trzaskowskim miała na celu wykazanie drastycznych różnic między krzewionymi przez nich wizjami Polski, to gdyby spojrzeć na chłodno, w kilku kwestiach między obu kandydatami zbyt wielkich różnic nie było.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.