Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zabetonowana Polska solidarna

12 lipca 2020

J eszcze w 2007 r. w kampanii wyborczej PiS do Polski solidarnej dodawał szczyptę Polski liberalnej. W obecnej, poza Krzysztofem Bosakiem, wszyscy kandydaci poszli do wyborów z wizją państwa, które będzie dawało jeszcze więcej niż do tej pory. Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował kolejny raz emeryturę bez podatku, dobrowolny ZUS czy 1000 zł stypendium dla każdego studenta, który zobowiąże się przepracować co najmniej 10 lat w Polsce. Z kolei Robert Biedroń proponował dochód podstawowy na czas koronawirusa, emeryturę minimalną 1600 zł czy znaczące podwyższenie wydatków na zdrowie do 7,2 proc. PKB. Szymon Hołownia nie pokazywał konkretnych propozycji, mówił za to o znaczącym ulepszeniu systemu edukacji, zdrowia i rozbudowie systemu opieki dla seniorów, co nazwał „Polską solidarną”. Kandydat KO przejął w II turze wiele pomysłów, a od siebie dorzucił np. podwyżkę emerytur kobiet o 200 zł za każde dziecko lub przyspieszenie dojścia do wydawania 6 proc. PKB na zdrowie już w przyszłym roku – co nazwał „Nową solidarnością”.

Warunki gry, jakie od lat – a zwłaszcza w minionym „wyborczym czwórboju” – narzuca PiS, powodują, że w zakresie politycznych postulatów pewne rzeczy stały się nienaruszalne. Ci, którzy próbują je podważać, są skazani na marginalizację. Choć rywalizacja między Andrzejem Dudą i Rafałem Trzaskowskim miała na celu wykazanie drastycznych różnic między krzewionymi przez nich wizjami Polski, to gdyby spojrzeć na chłodno, w kilku kwestiach między obu kandydatami zbyt wielkich różnic nie było.

I tak Trzaskowski wielokrotnie przekonywał, że będzie bronił sztandarowego dla PiS programu 500 plus i zawetuje każdą ustawę, która będzie próbowała go ograniczyć. Punkty wspólne między kandydatem KO i PiS można było także znaleźć w polaryzujących tematach. Przede wszystkim w tym, który dotyczył LGBT. Trzaskowski i Duda są przeciwnikami adopcji dzieci przez pary jednopłciowe (choć kandydat KO krytykował inicjatywę swojego rywala, dotyczącą zmian w konstytucji w tym zakresie). Oficjalnie zatarły się także podziały między PiS a PO dotyczące wieku emerytalnego. Rząd PO–PSL w prosty sposób go podniósł, a PiS w prosty sposób obniżył i z wypominania tej sprawy swoim konkurentom uczynił oręż. Tym samym zmuszono Trzaskowskiego do debaty na warunkach PiS. – Nie będzie podnoszenia wieku emerytalnego, to jest jasne, wszyscy mamy w tej sprawie takie samo zdanie. Ta kwestia jest rozstrzygnięta i tym różnimy się od konkurencji, że wyciągamy wnioski i słuchamy obywateli – przekonywał kandydat KO na jednym z wieców. W ostatnim czasie okazało się, że nawet w kwestii obowiązkowych szczepień na COVID-19 obaj kandydaci mają to samo zdanie (nie chcą, by były obowiązkowe), choć przecież Trzaskowski, gdyby chciał, mógłby w kampanijnej retoryce spróbować zaatakować Dudę (ten musiał prostować swoje słowa wypowiedziane w Końskich). Jeden i drugi kandydat nie odżegnywał się w swoich programach od oferowania kolejnych świadczeń socjalnych, a gdy Rafał Trzaskowski zaoferował program „inwestycji za rogiem” (po 30 mln zł dla każdego miasta powiatowego na rozwój), PiS zareagował błyskawicznie – przygotował Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych o wartości 6 mld zł, a premier ruszył w Polskę, by wręczać samorządowcom promesy (choć chwilowo bez pokrycia, bo bez podstawy prawnej). Symbolem tego „wybiórczego pojednania” była deklaracja Trzaskowskiego, że byłby skłonny pójść na Marsz Niepodległości, pod warunkiem że „nie będzie wykorzystywany politycznie i nie będzie na nim scen, jakie widzieliśmy lata temu”.

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.