Dziennik Gazeta Prawana logo

Prawda, pierwsza ofiara stanu wyjątkowego

Ukraińskie władze zgadzają się na wjazd akredytowanych dziennikarzy na tereny przy linii rozgraniczenia z republikami separatystycznymi
Ukraińskie władze zgadzają się na wjazd akredytowanych dziennikarzy na tereny przy linii rozgraniczenia z republikami separatystycznymi
15 września 2021

Wp rowadzenie stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej uniemożliwiło dostęp do tej strefy także przedstawicielom mediów. Gdy wiele redakcji, w tym DGP, solidarnie zaprotestowało, dowodząc, że „działania władz są sprzeczne z zasadą wolności słowa, stanowią też przejaw niezgodnego z prawem prasowym utrudniania pracy dziennikarzom i tłumienia krytyki prasowej”, z kręgów prorządowych popłynęły kontrargumenty, że przecież to samo zrobiono na Litwie i Łotwie, i nikt nie protestuje. Po pierwsze, to nieprawda, że tamtejsze media się z tym pogodziły. Po drugie, reporterzy po spełnieniu kilku warunków są dopuszczani nawet na tereny przyfrontowe na Ukrainie.

„Ciekawe, dlaczego na Litwie czy Łotwie nie było kuriozalnych apeli o wpuszczenie dziennikarzy do stref nadgranicznych objętych specjalną ochroną czy też publikacji zdjęć wprost z białoruskich służb, jak to się dzieje w niektórych mediach w Polsce” – zatweetowała Dorota Kania, członkini zarządu przejętego niedawno przez Orlen koncernu Polska Press. W tym tweecie zadziwiają trzy rzeczy. Po pierwsze, skoro media mają zakaz wstępu na teren objęty stanem wyjątkowym, to trudno się dziwić, że jedyne materiały fotograficzne pochodzą od służb i są w istocie niemal nieweryfikowalne. Po drugie, dziwi fakt, że doświadczona dziennikarka popiera ograniczenia w pracy kolegów po fachu. Po trzecie, rzuca się w oczy błąd logiczny, polegający na przekonaniu, że jeśli się o czymś nie wie, to to najpewniej nie istnieje.

Wiedzieliśmy już, że pierwszą ofiarą wojny jest prawda. Teraz się okazało, że jest ona również pierwszą ofiarą stanu wyjątkowego. Nie trzeba sięgać w zamierzchłą przeszłość, by znaleźć apel litewskich dziennikarzy z 6 września. Ich argumenty były z grubsza podobne: zakaz wstępu uniemożliwia mediom odgrywanie najważniejszej roli, jaką mają do odegrania w demokratycznym społeczeństwie: pozyskiwania, weryfikowania i rozpowszechniania informacji o działalności organów państwa, którym w tym przypadku są pogranicznicy. Przedstawiciele mediów zostali przyjęci w resorcie spraw wewnętrznych, gdzie obiecano im, że rząd stworzy możliwość dostępu do strefy przegranicznej. Pod koniec sierpnia identyczna dyskusja przetoczyła się przez media na Łotwie. Ale żeby się o tym dowiedzieć, trzeba skorzystać z Google’a, a nie tylko z głowy, zwłaszcza jeśli nie śledzi się na co dzień wydarzeń w państwach bałtyckich.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.