Trzaskowski na czarnym, nie na białym koniu
C z arny koń w kampanii wyborczej to outsider, który nieoczekiwanie wygrywa lub odgrywa w niej główną rolę. Zwykle to ktoś obok głównego nurtu polityki czy ważnych ugrupowań politycznych.
Dziś w tę rolę może wcielić się kandydat największej partii opozycyjnej, i to zarówno za sprawą PiS, jak i PO. Platforma, wzywając kilka tygodni temu do bojkotu wyborów prezydenckich, maksymalnie obniżyła poparcie dla swojej kandydatki. Elektorat PO na skutek tego apelu, ale także ogólnej nieufności wobec wówczas rozważanych majowych wyborów, rozpłynął się w sondażach. Oczekiwania w stosunku do kandydata Platformy znacznie się obniżyły. I wtedy PiS dał szansę na jego wymianę. Gdyby zdecydował się na wybory w maju lub na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, PO musiałaby nadal lansować Małgorzatę Kidawę-Błońską. Cieszyć się, gdyby wybory były szybko, a martwić, gdyby trzeba było ciągnąć kampanię do sierpnia. Tymczasem PiS wybrał model pozwalający na restart kampanii. To stworzyło Platformie zupełnie nowe możliwości, paradoksalnie PiS wyciągnął więc do PO pomocną dłoń. Wymiana kandydata nie tylko zwiększa szanse w wyborach prezydenckich, ale chroni PO przed scenariuszem dekompozycji, który byłby realny, gdyby kandydat partii znalazł się poza podium. A to jeszcze przed chwilą wydawało się realne. Okazuje się, że dla PO lepszy niż biały koń, na którym miał przyjechać Donald Tusk, może się okazać czarny Trzaskowskiego
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.