Poszukajcie nowego języka
Kiedy jedni dziedziczą milion, a drudzy tysiąc, kiedy jedni otrzymali wyborną, a drudzy kiepską edukację, liberalizm staje się wyznaniem wiary tych, którzy mają lepiej
Zasada, że podstawą dobrobytu narodu jest bogactwo pracowitych i przedsiębiorczych jednostek, jest zacna i piękna. Cóż z tego? Myślenie wolnościowe dostało przez ostatnie lata po grzbiecie, a w ostatnich tygodniach po łbie. Ledwo zipie. Nad Wisłą zmiana jest szczególnie wyraźna, bo liberalizm miał się u nas przez długi czas całkiem dobrze. Będzie truizmem przekonywanie, jaką rolę odegrał w tym triumfie specyficzny klimat lat 80. i 90. Pomagały niewiara w zdolności państwowych służb (często przesadna; ileż to musiał się nasłuchać np. ZUS, który działał całkiem dobrze), pragnienie zdecydowanej odmiany losu przez poważną część PRL-owskiego aparatu, narodowe zmęczenie „komuną” itd. Ważny był także fakt, że dochodzące do władzy pokolenie opozycji antykomunistycznej niosło ze sobą doświadczenie przedsiębiorczości i walki o wolność. Dziś mamy inną sytuację. I wyzwanie, by liberalizm stał się drogowskazem również teraz, kiedy czas transformacji jest już przeszły dokonany.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.