Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Za węgiel płacimy dwa razy

25 maja 2021
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

S t ojąc pod ścianą, pod którą sam w dużej mierze się postawił, polski rząd zgodził się m.in. na udział finansowy w projektach chroniących wodę w Czechach. Koszt ok. 4 5 m ln euro. Przystał tym samym na czeskie postulaty formułowane pod adresem Warszawy co najmniej od lutego.

Mieszkańcy kraju libereckiego sąsiadującego z rozbudowującą się polską odkrywką węgla brunatnego w Turowie od miesięcy nagłaśniali problem obniżającego się stanu wód w okolicy, tematem zainteresowali się czescy politycy. Delegacja z Pragi domagała się finansowania projektów dotyczących m.in. ujęć wody i odszkodowań, a Polska Grupa Energetyczna i polscy ministrowie sądzili, że wystarczy zasłonić się geologią i twierdzić, że to niemożliwe, żeby powodowała to polska kopalnia. Do tego polska spółka zdecydowała się na uruchomienie ofensywnej kampanii o dzikiej transformacji, która chce zabrać pracę rodzicom małych dzieci. Jeśli kampania nie zaszkodziła, to na pewno nie pomogła.

Ostatecznie nakazowi Trybunału Sprawiedliwości UE o zatrzymaniu wydobycia w Turowie towarzyszyły szok i niedowierzanie. Rozpoczęła się licytacja danymi, jak to elektrownia Turów zasilana węglem brunatnym z kontrowersyjnej odkrywki jest ważna dla systemu. Kolejni politycy podbijali stawkę i skończyliśmy na 8 proc. zapotrzebowania, podczas gdy dane PSE za 2020 r. wyraźnie pokazują, że elektrownia ta w ubiegłym roku zaspokoiła 3,14 proc. popytu. Zawartej naprędce wstępnej ugodzie z Czechami towarzyszyła duża ulga, nawet przedwczesna, bo Praga zastrzegła, że na tym etapie nie można mówić o wycofaniu skargi z TSUE – musi dojść do spełnienia postawionych warunków.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.