Pomysł na mieszkanie
P olska lewica jest tradycyjnie mocna w teorii i lubi swe rozważania rozpinać na wysokim szczeblu ogólności. Z praktyką bywa gorzej. Na tym tle propozycja polityki mieszkaniowej autorstwa Joanny Erbel jest inna.
Erbel była czołową warszawską działaczką miejską, a nawet kandydatką w stołecznych wyborach prezydenckich (w 2014 r. startowała z poparciem Partii Zielonych i dostała 2,5 proc. głosów). Po tamtych doświadczeniach zarzuciła politykę. A może właśnie odwrotnie? Może zaczęła robić prawdziwą politykę?
W języku angielskim istnieje rozróżnienie między „politics” a „policy”. Ten pierwszy termin odwołuje się do polityki rozumianej jako walka o zdobycie i utrzymanie pochodzących z demokratycznego wyboru stanowisk. Gdy już dojdzie do podziału funkcji, sednem działania polityka powinna się stać „policy” – to znaczy świadome wpływanie na rzeczywistość społeczną poprzez środki, jakie daje urząd. W języku polskim tego rozróżnienia jednak nie ma. Jakby chciał nam dobitnie pokazywać, że w praktyce „politics” się rozlewa, a na „policy” politykom nie starcza zwykle czasu. Paradoksalnie ścieżką do robienia realnej polityki publicznej staje się w tej sytuacji poziom merytoryczno-ekspercki. I to jest właśnie droga, którą idzie od paru lat Joanna Erbel.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.