Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Nieuchwytna tożsamość

25 lutego 2021
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

W polskiej debacie publicznej przy różnych okazjach – a to kolejnej kłótni w łonie koalicji rządzącej, a to sondażu dającego PiS samodzielną większość – powraca temat jednoczenia opozycji. Jedni zachęcają, drudzy odradzają, ale obie strony zgadzają się, że współpraca jest trudna, bo partie opozycyjne są tak różne. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie – współpraca jest trudna, bo partie opozycyjne są tak do siebie podobne.

Wóz przed koniem

Nie jestem wielkim entuzjastą jednoczenia całej opozycji w jeden blok – od Koniecznego i Zandberga z Lewicy po Hołownię, Sawickiego i prawe skrzydło Koalicji Obywatelskiej. Po pierwsze, polityka to nie matematyka, a zatem wynik wyborczy takiej koalicji nie musi być wynikiem równym sumie poparcia dla poszczególnych ugrupowań. Po drugie, nawet jeśli niektóre sondaże wskazują dziś na sukces zjednoczonej opozycji – np. niedawne badanie Ipsos dla OKO.press dało jednolitej liście 57 proc. poparcia – to przecież taki twór nie istnieje. Ankietowani odpowiadają, kierując się pewnym wyobrażeniem tego, jak skonsolidowany blok powinien ich zdaniem działać, a nie oceną tego, jak realnie działa.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.