Noc środkowego palca w Zakopanem
T o sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, ale też ich rozumiem”. Ten owiany niesławą cytat z Beaty Mazurek, niegdyś wysoko postawionej polityczki PiS, sprowadza się do relatywizowania przemocy (wypowiedź dotyczyła pobicia działacza KOD-u przez członków Młodzieży Wszechpolskiej). Jego przywoływanie jest więc poniekąd ryzykowne. Jednak cytat ten uporczywie narzuca się w kontekście imprezy na zakopiańskich Krupówkach w ostatni weekend karnawału, która dla niektórych przeszła już do historii jako „noc wyzwolenia”. Nie powinny mieć miejsca akty wandalizmu, bójki i leżakowanie w zaspach śnieżnych w sytuacji utraty zdolności zachowania pozycji wertykalnej. Jednak pozostałym zachowaniom ludzi z tamtej nocy trudno nie okazać znacznej dozy zrozumienia.
Oczywiście trwa stan pandemii. Istnieje ryzyko, że każdy kontakt z drugim człowiekiem, każda obecność w danym miejscu mogą spowodować infekcję, zaś infekcja może wywołać chorobę o ciężkim przebiegu. Obostrzenia służą redukcji tego ryzyka, które nie daje się jednak całkowicie wyeliminować. Restrykcje są pomyślane tak, by utrzymać dostęp do koniecznych form aktywności ludzkiej kosztem rezygnacji z tych niekoniecznych. Wobec przedłużającego się życia w reżimie sanitarnym coraz bardziej zasadnym staje się pytanie, czy aktywności uznane za niekonieczne lub zbędne w pierwszych miesiącach pandemii nadal można łatwo zakwalifikować do takiej kategorii i ich zakazać.
Zamiast lockdownu na trzy czwarte
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.