Każdy urząd się dziś liczy
Ambicje, naciski, donosy, lobbing – wybór kandydata na rzecznika praw dziecka to dowód, że w nowej koalicji rządzącej nie będzie decydowała o wszystkim najsilniejsza partia
W poniedziałek kilkanaście minut przed godz. 16, kiedy upływał deadline na zgłaszanie kandydatów, z pokoju Koalicji Obywatelskiej przesyłano do kancelarii Sejmu dokumenty podpisane przez adwokatkę Monikę Hornę-Cieślak. Jej nazwisko było zaskoczeniem. Jeszcze tydzień wcześniej ani ona sama, ani partie nowej koalicji nie brały pod uwagę, że może zastąpić na stanowisku rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka. Poza wysokimi kompetencjami o zgłoszeniu adwokatki zdecydowała zakulisowa rozgrywka z udziałem polityków, społeczników i adwokatów. Były naciski, plotki i twarde negocjacje. Czyli polityka, od której przez ostatnich osiem lat się odzwyczailiśmy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.