Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Pojedynek na krzywym boisku

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Z debatą przedwyborczą jest trochę jak z wyborami samorządowymi – każdy może ogłosić się zwycięzcą. Gdyby więc zapytać dziś, kto wygrał wczorajsze starcie, każdy będzie miał swojego faworyta.

Na początek ciekawostka: gdyby literalnie spisać treść wszystkich sześciu pytań-felietonów, które padły we wczorajszej debacie TVP, zajęłyby one mniej więcej tyle, ile tekst, który państwo właśnie czytają. Felietonów, bo odtwórczo rozwijały pytania referendalne zgodnie z obowiązującym w TVP kluczem.

Inna sprawa, że od samej debaty ciekawsze okazało się to, co działo się przed nią, a więc spekulacje, kto na nią przyjdzie, a kto nie. Bo jeśli debata czymś zaskoczyła, to brakiem zaskoczeń. Na szczęście nie doszło do żadnych ekscesów na terenie TVP, czego obawiał się sztab PO. Sami uczestnicy też zbytnio nie zaskoczyli, a Tusk i Morawiecki bohatersko odegrali role, które znamy z kampanii. Na pierwszym planie mieliśmy więc pojedynek dwóch samców alfa ze słabszymi momentami („pięć na jednego, banda rudego” – to Morawiecki, albo „Pinokio” – to Tusk) i bardziej wyrazistymi (Tusk o Saudach, którzy za polską rafinerię zapłacili mniej niż za piłkarza Ronaldo, albo Morawiecki mówiący, że jak wróci Tusk, będzie jak w Lidlu – w ramach „tygodnia niemieckiego” sprzedamy linie lotnicze Niemcom, a w „tygodniu francuskim” linie energetyczne Francuzom). Na przepychankach Morawieckiego i Tuska skorzystali pozostali. Szymon Hołownia ma największe doświadczenie telewizyjne i je wykorzystał, łącząc przekaz programowy z komentowaniem przebiegu debaty. Precyzyjnie odmierzone dawki wiedzy o programie Lewicy serwowała Joanna Scheuring-Wielgus, a Krzysztof Bosak reprezentował swój zwykły sprawny poziom. Nawet Krzysztof Maj z Bezpartyjnych Samorządowców miał swoje pięć czy raczej siedem minut. W rezultacie w zasadzie każdy mógł wyjść ze studia zadowolony, że osiągnął cel minimum. Tusk dotarł do widzów TVP z przekazem KO i ofertą zmiany oraz rzucił PiS wyzwanie do kolejnej debaty, Mateusz Morawiecki pokazał, że bezpardonowo ściera się z Tuskiem, a pozostali mieli szansę pokazać się na tle przedstawicieli największych ugrupowań jako politycy merytoryczni.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.