Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Politycy wciąż podważają zaufanie do państwa i jego instytucji

3 września 2024
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Polscy politycy, co jest chyba ewenementem na skalę europejską, niezmiennie zniechęcają do płacenia danin publicznych.

O ile sensu podatków raczej się nie podważa, o tyle już składki na ubezpieczenia społeczne regularnie są uznawane za wysokie lub wręcz bezsensowne, a składka zdrowotna ma zabijać firmy. Chociaż wysyp tego typu wypowiedzi mamy w tej kadencji Sejmu, to nie są one niczym nowym. I nie mam tu nawet na myśli egzotycznych wypowiedzi Janusza Korwin-Mikkego, który znany jest ze stwierdzeń typu „ZUS jest już bankrutem”.

Dość przypomnieć słowa Waldemara Pawlaka, który w 2012 r. stwierdził, że „Ja nie za bardzo wierzę w państwowe emerytury”. Wyjaśnił, że stara się zabezpieczyć przyszłość przez oszczędzanie i dobre relacje z dziećmi, i liczy, że „będzie pewniejsze niż te chimeryczne państwowe rozwiązania”. Na czym ta „chimeryczność” miałaby polegać? Tego nie wyjaśnił. Może miał na myśli zmianę wieku emerytalnego, bo użył tego wyrażenia w odpowiedzi na pytanie dziennikarki dotyczące właśnie podniesienia wieku przejścia na emeryturę. Co ciekawe, Waldemar Pawlak był wicepremierem rządu, który ten wiek podniósł. Inny wicepremier, tym razem rządu Zjednoczonej Prawicy, Jarosław Gowin w 2016 r. stwierdził, że „uważam, że na dłuższą metę obecny system emerytalny jest dysfunkcjonalny. Ja mam trójkę dwudziestoparoletnich dzieci i żadne z nich nie wierzy w to, że kiedyś będzie dostawało emeryturę z ZUS”, krytykując przy okazji obniżenie wieku emerytalnego. Oczywiście nie wyjaśnił, dlaczego jego dzieci miałyby nie dostawać żadnej emerytury z ZUS, bo że dla tego pokolenia będzie niska, jest powszechnie wiadome.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.